słowa kluczowe: Donbas, Porozumienia Mińskie, Rosja, Ukraina, agresja Ukrainy.
Świat2021.05.02 14:36

Ławrow wyjaśnia stanowisko Rosji wobec Ukrainy

 
 
Kryzys na Ukrainie spowodowany "agresywną eskalacją Rosji" jakoś przycichł. Nie to, że został zażegnany, tak pieknie to jeszcze nie jest. Został po prostu znowu zamrożony, na jak długo to zobaczymy. 
 

Po wycofaniu przez Rosję większości sprowadzonych na granicę z Ukrainą wojsk USA i NATO odtrąbiły oczywiście "zwycięstwo", sugerując jednoznacznie, że Rosja wystraszyła się "stanowczej postawy Zachodu". Nie mam zamiaru komentować tych konfabulacji bo temat na dziś jest inny.

Jasno widać, że junta kijowska z jednej strony chce za wszelką cenę ratować swoją skórę a z drugiej nie ma nic do powiedzenia i realizuje ślepo rozkazy swoich padrone zza oceanu (dokładnie tak samo jak Polska). Gdyby Zełeński chciał zrealizować swoje obietnice wyborcze i zakończyć agresję ukraińską w Donbasie to jego kariera prezydenta skończyłaby się w jeden dzień i to nie USA zrobiłyby defenestrację tylko jego własne siły nizibanderowskie. A USA znalazłyby szybko kogoś na jego miejsce.

Media tzw. "wolnego świata" bombardują cały czas publikę jaka to Rosja jest "agresywna" a Ukraina to "gołąbek pokoju" zagrożony "nową agresją Rosji". Oczywiście przekaz jest stronniczy i wybitnie propagandowy ale taka prrzecież jest rola mediów. Narracja presstytutek zaczyna się na "próbie agresji Rosji" a kończy na "strachliwym wycofaniu się" Rosji. Ogromnej rzeszy pelikanów karmionych propagandową papką dla idiotów to może wystarczy ale jest wiele osób myślących, którzy chcieliby posłuchać także drugiej strony i wyrobić sobie własne zdanie. I po to właśnie jest ta notka. Tekst pochodzi ze strony https://ukraina.ru/

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Na tle ewentualnego spotkania prezydenta Rosji Władimira Putina z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zilustrował, jak Moskwa interpretuje wydarzenia na Ukrainie i dlaczego telefony ukraińskich polityków w Rosji pozostają bez odpowiedzi.
Jedną z głównych kwestii politycznych interesujących zarówno rosyjską, jak i ukraińską opinię publiczną jest: czy szefowie obu państw spotkają się, czy nie?

Miejsce można zmienić
W przemówieniu wideo skierowanym do narodu 20 kwietnia ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenskii zaprosił swojego rosyjskiego odpowiednika Władimira Putina po rosyjsku, aby przybył „w dowolne miejsce ukraińskiego Donbasu, gdzie toczy się wojna”, aby "jak najdokładniej zobaczyć i zrozumieć sytuację". Dwa dni później rosyjski prezydent po rozmowach z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką odpowiedział, że jest gotowy na przyjęcie ukraińskiego przywódcy w każdej chwili w Moskwie, podkreślając, że tematem negocjacji mogą być tylko stosunki bilateralne, brak dyskusji o problemach Donbasu - bo Kijów powinien o tym rozmawiać z kierownictwem DRL i LPR.

Oczywiście żadna z opcji nie jest akceptowalna dla stron, więc najbardziej realistycznym scenariuszem są negocjacje prezydentów na neutralnym terytorium. W wywiadzie dla włoskiej gazety La Repubblica , Zełenskii wskazał na Watykan jako najlepszą platformę ze wszystkich punktów.
Dobrze poinformowane źródło RIA Novosti w Watykanie stwierdziło, że oświadczenie prezydenta Ukrainy było nieoczekiwane. Jak dotąd nie było oficjalnego potwierdzenia z Kijowa. Ale jeśli zarówno Ukraina, jak i Rosja zwrócą się do Watykanu o mediację, ten ostatni nie może odmówić.
Rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow od razu skomentował sytuację - Kreml nie otrzymał żadnych konkretnych oficjalnych informacji i złożył taką propozycję:
"Nie wiem, czy prezydent Putin jest gotowy gdzieś pojechać. Na razie ja i wszyscy postępujemy zgodnie z tym, co powiedział prezydent Putin, że generalnie skoro nie jesteśmy stroną konfliktu, nie ma potrzeby rozmawiać z nami o sprawach Donbasu, czyli o pokoju. Musimy o tym rozmawiać w ramach Mińskiej Czwórki. Sam Putin zaznaczył, że byłby skłonny rozmawiać o stosunkach dwustronnych i byłby szczęśliwy widząc prezydenta Zełenskiego w Moskwie. Nie widzieliśmy jeszcze żadnych innych konkretnych propozycji" - dodał Pieskow.

Co Rosja myśli o Ukrainie
Jakie jest dziś stanowisko Rosji w kwestii ukraińskiej szczegółowo wyjaśnił rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow w rozmowie z dyrektorem generalnym agencji informacyjnej Russia Today Dmitrijem Kisielowem .

Sytuacja w Donbasie:
Oceniając prawdopodobieństwo wybuchu wojny w Donbasie, rosyjski minister spraw zagranicznych powiedział: "Jeśli to zależałoby od nas i milicji ludowych, na ile możemy zrozumieć ich pryncypialne podejście, to wojny można i należy unikać. Jeśli mówimy o stronie ukraińskiej, stronie Zełenskiego, nie podejmuję się spekulacji, bo według zewnętrznych sygnałów ważne jest dla niego utrzymanie władzy i gotów jest zapłacić każdą cenę, w tym za wsparcie neonazistów i ultra-radykałów, którzy nadal ogłaszają terrorystami milicje Donbasu. Jednak niech nasi zachodni koledzy spojrzą wstecz na bieg wydarzeń od lutego 2014 roku.
Żaden z tych obszarów nie zaatakował pozostałej części Ukrainy. Zostali uznani za terrorystów, byli celem najpierw operacji antyterrorystycznej, a potem swego rodzaju operacji sił wspólnych. Ale oni nie mają ochoty, jak wiemy z całą pewnością, toczyć wojny przeciwko przedstawicielom reżimu kijowskiego ”.

Ławrow przypomniał, że kilka lat temu na prośbę Moskwy OBWE opublikowała szczegółowy raport zawierający dane o tym, ile struktur cywilnych zostało zniszczonych w republikach ludowych i na terytorium kontrolowanym przez Kijów. Według tego raportu statystyki są pięciokrotnie wyższe na niekorzyść Kijowa co potwierdza, że ​​w przeważającej większości przypadków ataki na struktury cywilne rozpoczęły się od działań ukraińskich sił zbrojnych, a milicja atakuje punkty, z których dochodzi do ataku.
Rosja stara się regularnie publikować takie raporty, ale kierownictwo Specjalnej Misji Obserwacyjnej i OBWE „czują się bardzo nieswojo w tej sprawie i starają się za wszelką cenę unikać publikowania tak uczciwych danych” - powiedział minister.

Moim zdaniem sytuacja jest bardzo prosta. Ci, którzy patronują Zełenskiemu i jego drużynie, kategorycznie odmawiają zmuszenia go do przestrzegania protokołu z Mińska. Rozumiejąc całkowitą daremność stawiania na użycie siły, słyszeli sygnały z Doniecka i Ługańska o ich gotowości do obrony swojej ziemi, swoich serc, swoich ludzi, którzy nie chcą żyć według praw narzuconych przez neonazistów. A prezydent Putin bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, że ​​nigdy nie zostawimy tych, którzy mieszkają w Donbasie w niebezpieczeństwie, tych, którzy opierają się ewidentnie radykalnemu reżimowi neonazistowskiemu" - powiedział Ławrow.

Protokół z Mińska
Dyplomata zwraca uwagę na nieustanne próby przekonywania Rosji przez Zachód i Zełenskiego do konieczności złagodzenia protokołu mińskiego, zmiany kolejności jego klauzul. Prezydent Ukrainy mówi, że wszystko należy robić odwrotnie: najpierw Kijów przejmie pełną kontrolę nad tym terytorium, w tym granicą z Rosją, a potem zajmie się wyborami lokalnymi, amnestią i w ogóle wszystkim, co tam powinno być, ze specjalnym statusem tych terytoriów włącznie.
Ławrow ostrzega, że ​​jeśli Rosja dopuściłaby do tego to rozpocznie się masakra. Przypomniał, że zgodnie z protokołem mińskim kontrola graniczna jest ostatnim krokiem, kiedy KRLD i LPR będą miały już specjalny status zapisany w ukraińskiej konstytucji, a wybory samorządowe uznane przez OBWE za wolne odbędą się w regionie, a wszyscy bojownicy po obu stronach zostaną objęci amnestią bez żadnego okresu przejściowego, na co teraz upiera się Zachód.

"Myślę więc, że główna odpowiedzialność spoczywa teraz na Zachodzie, bo tylko Zachód może zmusić Zełenskiego do zrobienia tego, co podpisał jego poprzednik i to, co Zełenskij w Paryżu w grudniu 2019 roku, razem z prezydentami Rosji i Francji. Minister potwierdził brak alternatyw dla protokołu z Mińska gdzie Kijów zobowiązał się do włączenia specjalnego statusu Donbasu do ustawodawstwa i prawa podstawowego" - powiedział Ławrow.

Uznanie niepodległości Donbasu
Minister spraw zagranicznych odpowiedział na pytanie, które wielu niepokoi: dlaczego Rosja nie uznaje niepodległości republik ludowych w Donbasie, jak to uczyniła z Abchazją i Osetią Południową w 2008 roku?

Ławrow odpowiedział, że ówczesny prezydent Francji Nicolas Sarkozy przyleciał z Moskwy do Tbilisi po osiągnięciu porozumienia z władzami rosyjskimi, aby zapewnić, że ówczesny przywódca Gruzji Michaił Saakaszwili podpisał dokument, który wcześniej usunął preambułę, w której stwierdzono, że Federacja i Republika Francuska, dążąc do normalizacji sytuacji na Zakaukaziu, zaproponowały Gruzji, Osetii Południowej i Abchazji następujące zawieszenie broni . Dlatego tekst zaczynał się od klauzuli o zawieszeniu broni, a Zachód poprosił, aby Rosja podporządkowała się tej umowie.
(Coś nic nie ma tutaj o bohaterskiej akcji prezydenta Kaczyńskiego, który miał uratować Gruzję. Ktoś tu kłamie... przyp. J.R.)

W przypadku Donbasu sytuacja jest inna: porozumienie, które osiągnęli pod koniec 17-godzinnych rozmów w Mińsku przywódcy Formatu Normandzkiego (François Hollande, Angela Merkel, Władimir Putin i Petro Poroszenko) zostało zaaprobowane dwa dni później przez Radę Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych bez dodatków i wątpliwości, że powinna zostać wdrożona.
"Więc teraz, ogólnie rzecz biorąc, międzynarodowa racja moralna i prawna jest po naszej stronie i po stronie milicji Donbasu. I nie sądzę, że powinniśmy zostawić pana Zełenskiego i jego cały zespół z dala od kłopotów.
Wystarczy spojrzeć na deklarację Zełenskiego, kiedy już desperacko chciał obalić protokół miński, który nie jest już przydatny, ale jest mu potrzebny ale utrzymanie protokołu z Mińska zapewnia utrzymanie sankcji wobec Rosji. Pytamy Zachód: jak on to widzi? Nieśmiało odwraca wzrok i nie może nic powiedzieć.
Myślę jednak, że to wstyd, że dochodzi do takiej kpiny z międzynarodowego dokumentu prawnego, a Zachód, który jest współautorem tego dokumentu i poparł go w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, demonstruje całkowitą bezradność" - powiedział Ławrow.

Próby Zełenskiego i Kuleba z dotarciem do Moskwy
Niedawno prezydent Ukrainy i minister spraw zagranicznych Ukrainy narzekali, że dzwonią do Moskwy i chcą rozmawiać ze swoimi odpowiednikami, ale nikt nie odpowiedział. Zdaniem Ławrowa w ten sposób obaj politycy próbują przełamać protokół miński i przedstawić Rosję jako stronę konfliktu.

"Ponieważ prośby, które do niedawna pochodziły zarówno od mojego kolegi Dmitrija Kuleby, jak i prezydenta Zełenskiego, dotyczyły kwestii sytuacji w Donbasie. Na co odpowiedzieliśmy: „Drodzy przyjaciele, nie powinno się tego z nami dyskutować, ale, jak uzgodniliście w ramach protokołu mińskiego, z Donieckiem i Ługańskiem. Jest wyraźnie napisane, że kluczowe etapy transformacji muszą być przedmiotem konsultacji i porozumień z Donieckiem i Ługańskiem. A kiedy mówią, że mamy nieprzyjemną sytuację w kontaktach i chcemy porozmawiać z ministrem Ławrowem czy prezydentem Putinem, to nie zależy od nas" - podkreślił.

Według Ławrowa Zełenski poinstruował szefa swojego biura Andrieja Jermaka, aby negocjował czas, miejsce i miasto spotkania z Putinem, mówiąc, że miejsce to nie ma znaczenia, bo każdy dzień zwłoki oznacza, że ​​ludzie umierają. Jednocześnie władze ukraińskie w ostatnich dwóch tygodniach aktywnie promowały ideę ponownego potwierdzenia zawieszenia broni w Donbasie i tym krokiem Zachód zaczął prosić Moskwę o przekonanie DRL i LPR o potrzebie takiego kroku.

Minister spraw zagranicznych Rosji przypomniał, że najpoważniejsze i najskuteczniejsze porozumienie o zawieszeniu broni osiągnięto w Grupie Kontaktowej w lipcu 2020 r. które obejmowało szereg środków, przede wszystkim zobowiązanie każdej ze stron do niereagowania natychmiastowego na naruszenie rozejmu, tylko zgłaszanie naruszenia naczelnemu dowództwu. Podczas gdy republiki ludowe wydały odpowiednie zarządzenia, Kijów tego nie zrobił.
Wszelkie próby wezwania strony ukraińskiej do wdrożenia tego porozumienia zarówno w Grupie Kontaktowej, jak i w formacie normandzkim zakończyły się niepowodzeniem.

"Jest tak, jak mówimy: rozmawiasz z nimi o niebie, a oni o chlebie. I nagle, najwyraźniej kilka tygodni temu, ukraińskie kierownictwo zdecydowało, że konieczne jest ponowne rozpoczęcie zawieszenia broni. To zawstydzające i niegodne. Wiesz, oglądałem program telewizyjny „Sługa ludu” z wielką przyjemnością, kiedy nikt nie przypuszczał, że jego postać będzie podążać tą drogą w prawdziwym życiu.
Ale to nie jest droga, którą obrał, bo gdyby teraz Wołodymyr Zełenski powrócił do tego programu i spróbował zrozumieć przekonania człowieka, którego bardzo dobrze przedstawił na ekranie, a potem porównać te przekonania z tym, co robi teraz, cóż, prawdopodobnie , udało mu się opanować jedną z najskuteczniejszych sztuk reinkarnacji. Nie wiem, kiedy był sobą i kiedy odrodził się, ale kontrast jest wyraźny ”- powiedział Ławrow.

Jevgienija Kondakova

 

 
 

Źródło oryginalne https://ukraina.ru/exclusive/20210428/1031274209.html

Tłumaczenie automatyczne. Wybór, korekta i redakcja J.R.

 

101 odsłon  (brak ocen)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora

© niepodległy.pl 2019-2021   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑