słowa kluczowe: autorytety medialne, bezkarność, korupcja, kłamstwo, manipulacja, miłość, na dobre i na złe, nowa normalność, prawa, przebaczenie, przekaz podprogowy, wróg wewnętrzny, zawody społecznego zaufania, zbrodnia, zdrada, zdrowie, życie.
Idee2021.04.20 19:24

Miłość, a zdrada

 
 

Miłość wyklucza zdradę. To przeciwieństwa. Zdrada jest motywowana zyskiem lub władzą. Miłość wiąże się z ofiarą, nawet poświęceniem. Miłość to ofiara z siebie aż po śmierć i to nawet śmierć męczeńską.


 

Miłość jednoczy ku jej celom w dobru, życiu i człowieczeństwie dojrzałym.

Zdrada jest przede wszystkim wtedy, gdy „swój” okazuje się faktycznie być „obcym” i „wrogiem wewnętrznym”

Sprawa donosów na księży

 Donosicielstwo ma źródło w nagrodach, władzy i pozycji dla zdrajców za czasu okupacji niemieckiej i sowieckiej, oraz defektach duchowych i mentalnych donosicieli, które w wyniku bezkarności jeszcze narastały.

Ksiądz dopuszczający wbrew przepisom państwowym większą jak dopuszczalna restrykcjami koronawirusowymi ich ilość wiernych na Mszy świętej daje przede wszystkim wyraz miłości do wiernych w postaci dostarczania strawy duchowej również tym „ponadnormatywnym”.

Ksiądz ma swoją rację: Słuchać bardziej Boga niż ludzi” (Dz 5,29)

Autorytety medialne

„Autorytety medialne” – to najgorsze kanalie, zdrajcy  sprzedający nas  naszym wrogom i oprawcom - przez siebie okłamanych i zmanipulowanych.

Przedstawiciele „zawodów społecznego zaufania” w roli zdrajców

Dziś za najbardziej obciążonych zdradą uważamy lekarzy i farmaceutów, choć nie wiadomo, czy gorszymi kanaliami nie są przedstawiciele mediów nadających swój przekaz na „rynek medialny”, mający obiektywnie informować społeczeństwo oraz dla niego kontrolować władze i instytucje wywierające wpływ na życie społeczne w państwie.

Nie brakuje i zdrajców w innych zawodach społecznego zaufania, zaczynając od dostarczycieli żywności – producentów, przetwórców i handlowców, czy wytwórców toksycznych, zwłaszcza promieniotwórczych urządzeń technicznych, zwłaszcza przez korporacje prywatne – niemoralne (a w tym i zdradzieckie) ze swojej natury, nakierowane na zysk kosztem każdego kogo BEZKARNIE zdołają.

W szczególności mamy tu do czynienia z instalowaniem urządzeń szpiegujących w urządzeniach powszechnego użytku. Tu nawet zdrajcy planują dla szpiegowania zaczipować ludzi urządzeniami nanotechniki wstrzykiwanymi ludziom wraz ze „szczepionkami”.

Policjanci i sędziowie to też zawody społecznego zaufania – niestety też dziś – może i w większości zdradzają pokładane w nich zaufanie społeczne.

Nie ma też przebaczenia zdrajcom we władzach państwowych którzy dopuszczają się nielojalności w postaci

- zdradzenia pokładanego w nich zaufania przez wyborców

- zbywania tego co niezbywalne i dzielenia tego co niepodzielne – w postaci własności dóbr wspólnych narodu którego jest państwo.

Bezkarność

Zdrada, jak każda zbrodnia, która trwa,  bierze się z bezkarności. Zdrajców zawsze karano karą śmierci.  Dziś niemal powszechnie zniesiono karę śmierci. – Czyż można przypuszczać, że faktyczny tego powód jest inny jak zapewnienie bezkarności zdrajcom?

Jeszcze gorsza zdrada  jest zdrada zorganizowana. - Ta, która bierze się ze wsparcia, legalizacji a nawet wymuszania przez władze administracyjne.

Jedną z głównych tego przyczyn jest upartyjnienie administracji państwowej, która powinna być zawsze apolityczną. To samo z mafiami, partiami i sitwami, układami kolesiowskimi, tajnymi organizacjami spiskowymi i „trzymającymi władzę”.

- Wystarczającym do zdrady motywem jest bezkarność pierwszej zbrodni, pierwszej korupcji, a nawet pierwszego kłamstwa.

Nie tylko kłamstwa jako bezwzględnego wymuszenia czyjegoś złego postępowania, ale i manipulacji – aby to ofiara podjęła decyzje złą, a nawet samobójczą i samozatraceńczą i jeszcze siebie winiła (bo manipulator tylko czeka aby ofierze przypomnieć zasadę „prawną” z czasów bandyckiego, przedchrześcijańskiego Rzymu, że „chcącemu nie dzieje się krzywda” (pytanie tylko kto pierwszy chciał, czyja naprawdę wola była realizowana, kto miał świadomość okoliczności ).

Zaliczyć tu trzeba i bezstresowe wychowanie.

Najgorszymi są jednak tzw. prawa rozdawane przez władze państwowe, UE i ONZ, bo za nimi stoją armie „prawników”, gotowych bronić pod pretekstem „praw” każdego zbrodniarza, w tym zdrajcę. – Bronić, aby pozostawali bezkarni (a zarazem i aby prawnicy mieli dużo pracy i zarobku.

To za sprawą prawników tu jest jak w kryminałach – kto raz zabił, a nie poniósł właściwej zbrodniarzowi kary, będzie zabijał dalej.

Faktycznie to tylko groźba nieuchronnej a surowej kary może powstrzymać zbrodniarzy w tym zdrajców. 

- Albo my, albo oni. Nikt normalny nie pozwoli się krzywdzić, wynaturzać, deprawować, demoralizować czy odczłowieczać. Nikt normalny nie posłucha zbrodniarzy, w tym zdrajców głoszących czasy „nowej normalności”.

Oczywiście i zdrajca może się nawrócić, naprawić skutki win, odpokutować dobrowolnie. – Jezus do końca dawał taką szansę Judaszowi., czy tym co Go krzyżowali (nawet się za nich modlił – choć im nie przebaczył).

Tu jednak trzeba najwyższej ostrożności, bo jak głosi polskie przysłowie: „Dopóki lis ma choćby jeden ząb, nie ma mowy o żadnej moralności”.

Wszelkie bestie w ludzkiej skórze muszą być odizolowane od normalnych członków społeczności. Tego wymaga obrona konieczna.

Fałsz

Niestety i w samym Kościele w tematykę zdrady, miłości i przebaczenia wdał się wielki fałsz. – Iluż to twierdzi że Jezus przebaczył i Tym co Go krzyżowali, i Judaszowi, i nawet że wszystkim wszystko przebaczył?

Ci to są najgorsi. To stąd się biorą zbrodniarze, mordercy i zdrajcy cyniczni – bez ludzkiej wrażliwości, bez ludzkich uczuć.

– Gotowi dopuszczać się wszystkiego co najgorsze. – Przekonani że są „na prawie”, ja jak na prawie to i gotowi sięgać „po swoje” „po trupach”.

Niestety do Kościoła za sprawą Soboru Watykańskiego II wdarł się trąd protestantyzmu, które głosi takie właśnie herezje.

Iluż to nie rozumie że danie im szansy na nawrócenie się i przebaczenie im to całkiem inna sprawa jak łaska przebaczenia już udzielona i doprowadzona do jej celu.

Bez miłości gotowej na śmierć w jej imię, nawet śmierć męczeńską nie jesteśmy w stanie zwalczyć patologii zdrady.

Miłość „na dobre i na złe”

Łatwo jest poparzyć się na ludziach, którzy inaczej jak my pojmowali życie religijne. – A najłatwiej nabyć takiej postawy w przypadku zdrady.

Typowa jest tu zdrada już w chwili składania przysięgi małżeńskiej.

- Ślubujemy sobie miłość „na dobre i na złe”, ale często rozumiemy to tylko „na dobre dla siebie” – i to nie tylko protestanci którzy sobie dają rozwody.

Takiego małżeństwa nie będzie już spajała miłość ofiarna, miłość w wymiarze Krzyża. Takim małżonkom będzie się ona kojarzyła z cierpiętnictwem, a nawet męczeństwem. – I zwykle taką będzie, bo już na wstępie, gdzieś „w duchu” ta przysięga „na dobre i na złe” została unieważniona.

Właśnie to „unieważnienie przysięgi w duchu” już jest zdradą. Zdrada podwójną, bo i jej ofiary są tego nieświadome, a więc i zbrodnią nieukarana i bezkarną – tylko czekającą na okazję do jej zastosowania w praktyce życia w innej formie.

Zdradzonemu pozostaje postawa cierpiętnicza czy męczeńska.

Za nami 500 lat protestantyzmu, a zasada praktyki miłości małżeńskiej „na dobre i na złe” nie tylko że nie została powszechnie wdrożona, ale i przenosi się na życie katolików - trwają i rozwody cywilne, trwa i życie „na kocią łapę”.

Mało tego – zamiast wycofać  się z herezji protestantyzmu, jeszcze zafundowali katolikom SV II.

Przebaczenie

Tu przede wszystkim my oczekujemy że ktoś nam wybaczy nasze wobec niego winy, bo chcemy normalnego współżycia w lojalnosci i przyjaźni, zgodzie i zaufaniu  . –  potrzebujemy tego.

- O czym innym jednak mówi bardzo kłamliwa piosenka: „Miłość ci wszystko wybaczy” (zdradę, kłamstwo i grzech), czy jak mówi lewacka propaganda: „Kocha to wybaczy”, czy jak mówią protestanccy sekciarze: Jezus już nam wszystko wybaczył.

Tu chcemy robić źle, a liczymy na przebaczenie. – Tu już jest zamar zdrady, a jeśli go wdrozymy w czyn – GRZECH NIEPRZEBACZALNY – GRZECH PRZECIW DUCHOWI ŚWIĘTEMU, najgorszy z grzechów – GRZESZYĆ I LICZYĆ NA BOŻE PRZEBACZENIE.

Jest i podobny - "załatwić sobie" "przebaczenie" i Boga (fałszywe), ale o przebaczenie u ludzi już nie dbać.

„Wybaczenie” jest tutaj tylko „w sercu”, „w wierze”, „w nadziei”, a faktycznie tylko „w gotowości realnego wybaczenia”. – Teraz jednak trzeba „przemienić wiarą w czyn”, czyn miłości wzajemnej (a to już wymaga pracy i walki,i współpracy z udzielającym łaski).

– Gorzej gdy to my mamy wybaczyć – tak naprawdę, biorąc na siebie winy naszego winowajcy.

– Zrobić tak, jak zrobił Jezus – najpierw w sercu, czyli jako gotowość dania drugiej szansy, ale bez przebaczania, tylko czekania w gotowości aż łaska zostanie w pełni przyjęta i aż zostanie podjęta droga ku celowi tej łaski, a pod kierownictwem Łaskawcy

Typowo protestancka herezja w tym miejscu chce traktować łaskę jako dar – jako to, co już można posiadać w wolnej dyspozycji.

Zresztą i każdy zdrajca udzieloną mu łaskę traktuje jako dar i robi z nim co chce. – i, niestety, będzie to robił dotąd. aż mu się to ukróci. – Niestety, bo to „ukrócenie” wymaga nie tylko walki, ale i ofiar i poświęceń i bolesnych strat i cierpień a nawet męczeństwa.

Przebaczyć można jakieś zerwanie umowy handlowej czy innego zobowiązania między nami, czy nadużyte, dane komuś uprawnienie.

- Ogólnie – to co dotyczy tylko nas samych, naszej władzy, naszego posiadania (nie mylić z własnością, prawami, długami, czy obietnicami).

Przebaczamy co najwyżej jakąś niesprawiedliwość. Jednak nie ma już przebaczenia czynów związanych z wynaturzeniem (bo nasza ludzka natura jest częścią naszej prawości, a z naszej prawości  wyrasta nasza moralność).

Tu wszystko jest jednokierunkowe tak jak i czas. – Jak coś się tu stanie, to i skutki ma nieodwracalne.

Niemoralności, w tym zdrady i korupcji, czy demoralizacji też nie przebaczamy (bo to zwłaszcza „gorszenie maluczkich”).

Nie przebaczamy i żadnej formy odczłowieczenia (w tym  zatraty umiaru po rozbestwienie i bycie bestią w ludzkiej skórze.

Chrześcijaństwo a męczeństwo

Męczeństwo nie jest motywem dla postaw chrześcijańskich, mimo że nie wyrzekamy się go jako skutku ubocznego naszego rozumienia miłości – zawsze związanej z ofiarą z samego siebie. Podobnie nie jest takim motywem i bohaterstwo.

Niestety z męczeństwem kojarzone jest i cierpiętnictwo

- postawa zapominania o zaznanym złu zamiast przebaczania jako elementu pojednania i przechodzenia do normalnego życia już bez krzywdzenia się;

- postawa bierności wobec spotykającego ofiary czyjegoś złego postępowania (pasmo cierpień nie zostaje przerwane, a patologia się rozwija).

– „Złu, aby zwyciężyło wystarczy bierność ludzi dobrych”.

Postawa chrześcijańska to : „Nie dać się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać”.

W chrześcijaństwie nigdy nie chodziło o męczeństwo (raczej o poważne traktowanie wiary i dążenie do życia wiecznego, oraz celów duchowych, jak poprzestawanie na celach doraźnych i materialnych.

Męczeństwo wiąże się też z nieugiętym dawaniem świadectwa prawdzie, a więc i wierze, i miłości (rozumianej jako własne mocne postanowienie w randze decyzji uczuciowej, czy odpowiedź miłością na miłość”. ‘

W Krzyżu cierpienie, w Krzyżu zbawienie, w Krzyżu miłości nauka...”. Najważniejsza jest miłość. – A nie ma miłości bez ofiary z siebie – nawet po śmierć, w tym śmierć męczeńską..

Tam gdzie miłość nie jest miłością ofiarną wkracza zdrada.

Męczeństwo to nie tylko wyraz miłości, czy spełniania nadziei w nas pokładanej, ale i wiary (w tym wierności słowu danego sobie, innym ludziom i Bogu), oraz wierności tym, którzy pokładają w nas nadzieję.

Czy bohaterstwo, czy męczeństwo to wyłącznie skutek naszych osobistych decyzji, który już uwzględnia naszą zdolność do wykonania dzieła które wymaga bohaterstwa czy męczeństwa. – Tego nie może od nas żądać nikt ani Bóg, ani człowiek, ksiądz, ani wspólnota.

Przekaz podprogowy

Ktoś stwierdził:

„Nie podoba mi się krzyż - jako symbol męczeństwa - można to przyjąć jako przekaz podprogowy”

Przekaz podprogowy, a więc omijający naszą świadomość,  to forma satanistycznego zwiedzenia bazująca na słabościach naszej woli, na niechęci do uznania prawdy jedynej, a nawet na kłamstwach co do naszych prawdziwych pragnień i celów. Bywa i wspierany techniką.

Jednak nie jesteśmy tu bezradni, bo do podjęcia decyzji potrzebujemy trzech elementów – i świadomości i wolności woli i dobroci naszej woli.

Manipulator podprogowy musi atakować nas we wszystkich trzech aspektach. – Nam wystarczy trzeźwość choćby tylko w jednym.

A przede wszystkim, to odpowiedzią naszą musi tu pozostać miłość dobra – owoc podejmowanej decyzji musi być dobry. Miłość dobra to przede wszystkim miłość Jezusa (Jego do nas zwłaszcza Krzyż, i nasza wzajemna – skutek uzdolnienia nas do przyjmowanie na siebie swojego krzyża jako tego co nas spotyka w życiu motywowanego miłością (Z DOPUSZCZENIEM NIEPRZYJEMNOŚCI, LĘKÓW, CIERPIEŃ, A POŁĄCZONEGO Z WIARĄ, ŻE BÓG NIE NAKŁADA NA NAS CIĘŻARÓW NADMIERNYCH, ŻE NA BIEŻĄCO UDZIELA NAM SWOJEGO WSPARCIA, A W RAZIE POTRZEBY WSPOMOŻE).

Przekaz podprogowy bazuje też na naszych lękach, zwłaszcza że „Bóg może nas opuścić”, i to na tym tle  motywuje nasze poszukiwania własnych zabezpieczeń nawet tam, gdzie podsuwają je nam źli ludzie czy zbrodniarze i bestie w ludzkiej skórze, a więc powinniśmy się domyślać zdrady czy podstępu.  Niestety lęk to emocja i w przypadku naszego braku czujności manipulatorzy mogą je wzmocnić na tyle, że staną się one nadmierne względem naszych możliwości zapanowania nad nimi i  potrafią zagłuszyć i głos naszych uczuć i woli i rozumu.

„Nie podobanie się” (Krzyża, męczeństwa) – to też emocja – też może zostawać wzmocniona aż po wyłączenie rozumu i przekierowana na cel którego świadomie nie chcemy.

Lękamy się  np. „przekazu podprogowego” nakłaniającego nas, żebyśmy chcieli męczeństwa „z nakazu wiary”. – Tak, słusznie będziemy się przed tym bronili. Nasza obrona jest tutaj nakazem zdrowego rozsądku.

- „Przekaz podprogowy” działa bowiem na emocje - nie na uczucia, ani decyzje uczuciowe, akty wolnej woli czy, rozumu, wiary czy miłości duchowej.

Faktycznie to emocje podszywają się tutaj pod naszą wiarę.

- Będziemy się bronili, bo za takim „myśleniem emocjami”  stoi magia - to „myślenie magiczne”, czyli irracjonalne, nademocjonalne, wyłączające rozum. - To chciejstwo.

- To zdradziecki „przekaz podprogowy”, mający nas zmanipulować żebyśmy zaszkodzili sobie i swoim wspólnotom, a żebyśmy bronili życia  - w praktyce życia rozumianego wyłącznie do „na tu i teraz”, a więc bez dalekowzrocznej perspektywy duchowej, ale „za wszelką cenę” (bo zaraz przyjdzie wola bronienia „za wszelką cenę” zdrowia, biznesu, władzy, pozycji społecznej, zdobytego majątku, praw, zwłaszcza do tego co przyjemne.

Podam tu przykład covida.

Np. wpajają nam chcenie, „wolę bronienia zdrowia” „za wszelką cenę”.

Znamy takie przypadki: „Operacja się udała, pacjent zmarł”.

– Obrona zdrowia jest na pozór słuszna, jednak naprawdę to jest tu zdrada. Bo od braku choroby do zdrowia jest jeszcze daleka zdrowia. Zdrowie to i pełna sprawność systemu odpornościowego.

Rozbijanie zdrowia na szereg braku chorób to „robota głupiego”, bo nie jest możliwe zabezpieczanie sie na wszystkie możliwe patologie, bo i nie wszystkie są  znane medycynie.

– A oni tylko obiecują brak choroby, konkretnej choroby. Inne choroby czy przypadki śmierci z powodu innych chorób ich nie obchodzą

„Na mocy przekazu podprogowego”, to i na mocy emocji nadmiernych które ze swojej mocy przejmą panowanie i nad naszymi wcześniej podjętymi decyzjami rozumu i wolnej woli, i nad naszymi uczuciami”. – Posłuchamy jak zombie – nawet gdy będzie chodziło o życie nasze i naszych osób najbliższych, czy o naszą perspektywę pozostania ludźmi.

Wmawianie chrześcijanom, że chcą męczeństwa (choćby podprogowo, podświadomie), jest manipulacją. - W gruncie rzeczy męczeństwa nie chcemy.

 – Chcemy żyć, ale i nie wyrzekamy się go gdy idzie o realizację naszych powołań, a więc i realizacji celów naszego człowieczeństwa.

Nie chcemy, ale to nas nie powstrzymuje od złożenia ofiary z siebie, od osobistego poświęcenia, od akty heroizmu.

Tu nie idzie o postawy codzienne, a o wyjątkowe.

Od nikogo nie wolno żądać ofiar, poświęceń, miłości, przebaczenia, aktów bohaterstwa, czy udzielania komukolwiek swoich łask, w tym łasko miłości.

– Tak, łaski miłości udzielamy tylko wyjątkowo.

Podobnie i przebaczenie – ono jest częścią naszej miłości – nie kochamy jeśli trwamy w nieprzebaczeniu i braku pojednania, braku nakierowania na wspólne i jednakowo pojmowane ludzkie cele.

 

Czy bohaterstwo, czy męczeństwo to wyłącznie skutek naszych osobistych decyzji, który już uwzględnia naszą zdolność do wykonania dzieła które wymaga bohaterstwa czy męczeństwa. – Tego nie może od nas żądać nikt ani Bóg, ani człowiek, ksiądz, ani wspólnota.

Dotyczy to i naszego brania udziału w szeroko rozumianych eksperymentach naukowych. Taki udział też może być zdradą, mimo że odmowa  może się wiązać z restrykcjami na miarę męczeństwa.

 

99 odsłon  (brak ocen)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora

© niepodległy.pl 2019-2021   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑