słowa kluczowe: dobro wspólne, długi, konsumpcja, moralność, naród, niewolnictwo, pieniądz, posiadanie, powołanie, rodzina, równouprawnienie, system wartości, użyteczność społeczna, wolność, własność, łaska.
Kultura i sztuka2019.08.01 10:10 14:27

Własność - dobro wspólne Narodu Polskiego

 
 

Natura ludzka wymaga stabilizacji, a tą daje przede wszystkim własność czyli dobro wspólne. Jednak bywa że posiadanie zajmuje miejsce własności. Wtedy zostają zaatakowane podstawy naszej kultury – nasz system wartości.


 

Posiadanie jest pochodną od własności. Jeśli zostanie choćby zrównane z własnością mamy iluzję, przestrzeń dla grasowania oszustów. Z kolei kiedy posiadanie zostanie nad własność wywyższone – mamy zbrodnię - wszystko staje się wirtualne i umowne, wymuszane srodkami przemocy i gwałtu, terroru i wymuszenia.

- Zostaje uruchomiona piekielna maszyneria destrukcji życia społecznego i politycznego społeczności – satanistyczna odwrotka.

- Wtedy dochodzi do zrównania z tym co ludzkie i ideowe tego co interesowne zwłaszcza tolerancji i równouprawnienia z z ludzkim i ideowym ideologii, partyjniactwa i prywaty poprzedzone ich bezkarnym umacnianiem się i wzrostem, obrastaniem w siły, stronników i naśladowców przy nie podejmowaniu obrony koniecznej przez właścicieli. Wtedy to co ludzkie, co prożyciowe przegrywa.

- Upadają Państwa, cesarstwa, a więc związki państw, a nawet cywilizacje kiedy dopuszczą do takich przekształceń własnościowych, że to co jest niższe w użyteczności społecznej zostaje zrównane z tym wyższego rzędu, a nawet wyniesione nad niego.

 

Własnością danej osoby jest to co wiąże się z jej tożsamością

Własność jest przez społeczność chroniona szczególnie, bo ona buduje stabilne elementy ładu życia publicznego. – Własność ma użyteczność społeczną taką że społeczność może bez zastrzeżeń widzieć w niej element stabilizacji życia publicznego na tyle niezawodny, że może ono z zaufaniem wokół tych dóbr planować swoją przyszłość - wokół tej własności organizować swoje i swoich grup przedsięwzięcia zmierzające do zaspokajania swoich potrzeb.

Razem oznacza to że tak rozumiana własność prywatna odgrywa dokładnie tą samą rolę co dobro wspólne tej społeczności powstające z wkładu osobistego członków narodu walki w jej obronie i z pracy na rzecz jego odbudowy po jakichś kataklizmach.

– Samo dobro wspólne narodu (w tym państwo) powstaje z osobistego wkładu tych co go tworzą. - Powstaje z wielu form działalności bezinteresownych, a podejmowanych w intencjach prospołecznych i wspólnej przyszłości. Działania na jego rzecz traktowane są z przekonania, z nadziei, z wolnej, świadomej i dobrej woli i priorytetowo względem szukania korzyści osobistych, czyli z udzielaną łaską pierwszeństwa dla tego co wspólne, co prowadzi do wspólnego celu. Równouprawnionymi w państwie mogą być tylko jego obywatele tak podchodzący do dobra wspólnego.

A jeżeli własność prywatna odgrywa dokładnie tą samą rolę co dobro wspólne tej społeczności, TO I JEST TEŻ DOBREM WSPÓLNYM TEJ WSPÓLNOTY, tylko funkcjonującym już Z TRWALE PRZYDZIELONYM JEGO OPIEKUNEM, który z tego tytułu ma i swoje zarobki i pozycję społeczną.

Ma to swoje konsekwencje, bo dobro wspólne jest własnością wspólnoty niezbywalną – znaczy że choć np. właściciel fabryki jest jej właścicielem, to nie może jej sprzedać ani przekazać za granicę, czy podmiotom zagranicznym tego co jest w państwie. – A co nastąpiło w ostatnim czasie? Jak wielka zdrada – Jak wielkie pogwałcenie porządku natury?

Mało tego – własność prywatna w Państwie Polskim jest automatycznie zastrzeżona wyłącznie dla członków Narodu Polskiego. Oczywiście cudzoziemcy też mogą prowadzić w Polsce biznesy ale tylko na zasadzie posiadania. Chiny co prawda wytargowały że tylko połowa własności inwestycji zagranicznych staje się własnością ich państwa, ale według logiki naszego systemu wartości przysługuje nam własność cała.

 

Dobro wspólne ma i swoją mało uświadamianą sobie przez obywateli odmianę. – Władzę państwową. Ona też ma być stabilizatorem życia publicznego na tyle niezawodnym, że społeczność państwowa może z zaufaniem wokół tych dóbr planować swoją przyszłość - wokół tej włdzy organizować swoje i swoich grup przedsięwzięcia zmierzające do zaspokajania swoich potrzeb.

Znaczy to iż obowiązkiem obywatelskim jest władzę chronić i wspomagać. Oczywiście nie ślepo bo to są tylko ludzie, istoty ułomne i słabe, narażone zwłaszcza na pokusy alienacji czyli wyobcowania, a więc i zachowywania się wobec własnej społeczności jak tyran i okupant, a nawet sprzymierzania się w tym celu z wrogami Narodu i Państwa.

Tu trzeba pamiętać że władzę państwową powołujemy nie na zasadzie ustanawiania sobie HIERARCHY nad sobą, a jedynie z udzielaną powoływanej osobie łaską pierwszeństwa i inicjatywy działania na rzecz tego co wspólne, inicjatywy w tym co prowadzi do wspólnego celu.

- Premier to tylko pierwszy minister, a minister znaczy sługa. - Prezydent to ten co prezyduje za stołem obrad, ma pierwszy i ostatni głos, ale właściwą władzą, zwierzchnią nad nim władzą jest naród którego jest to państwo – w Polsce ze względu na spójność systemu wartości niepodzielnie tą funkcję musi pełnić Naród Polski.

Równouprawnionymi w państwie mogą być tylko w ten sposób podchodzący do dobra wspólnego jego obywatele, a więc i władza państwowa.

Władza państwowa ma podstawową funkcję – OPIEKUNA DOBRA WSPÓLNEGO. Tak, dokładnie tak samo jak  każdy członek Narodu, w tym właściciel (a więc osoba której elementy majątku włączane są w skład dóbr wspólnych Narodu).

Ponieważ dobro wspólne narodu jest składnikiem narodowej wartości zwanej prawością (a w hierchii wartości mamy wartość wyższego rzędu – moralność, to i wszelka władzanad dobrem wspólnym, władza opiekuna musi być z tej pozycji – pozycji osoby moralnej.

Tu już każdy obywatel wie że wobec władzy niemoralnej nie obowiązuje posłuszeństwo, a więc i bez posłuszeństwa podwładnych władza traci rację bytu. W innym spojrzeniu można o tej sytuacji powiedzieć że naród który powołał władzę udzielając jej swojej łaski w sytuacji sprzeniewierzenia się niemoralnego władcy względem swojego powołania, naród swoją łaskę względem niego wycofał, czyli go odwołał.

Władzę państwową winniśmy chronić jak ojca i matkę w rodzinie, ale i wywalać bezzwłocznie na zbity pysk kiedy tylko okazuje się niemoralną a więc staje się możliwym że nie będzie chroniła nas, zwłaszcza w kwestiach naszego życia, kwestiach zdolności przeżycia naszego narodu, a nawet  „tylko” podkopywania stabilności naszych dóbr wspólnych i osobistych, naszych własności.

.

Odpowiednikiem i szkołą dla władzy państwowej jest władza rodzicielska w rodzinie, władza dająca dzieciom nie to czego one chcą, a to, co jest dla nich dobre, władza opiekuńcza, budująca wokół dzieci przestrzeń dobra, zdrowia, zaufania i bezpieczeństwa.

 

Własność to zwłaszcza to co mamy przyrodzone (w szerokim sensie naszej tożsamości), co w związku z naszymi wolnościami pozwala nam pełnić nasze powołania które otrzymaliśmy od Boga wraz życiem.

Tak rozumiana nasza własność choć jest w dyspozycji naszej wolnej woli jest zarazem darami celowymi, co oznacza że tylko zgodne z powołanie korzystanie z własności będzie skutkowało Bożym błogosławieństwem.

Do tego nasza własność to to co otrzymujemy od społeczności. Na poziomie rodziny jest dziedzictwo międzypokoleniowe – nie tylko spadek, ale i szeroko pojęte dobre wychowanie aż po sformatowanie sumienia ku człowieczeństwu dojrzałemu. - Na poziomie narodu są to dobra wspólne – też dziedzictwo międzypokoleniowe, ale nie tylko.

- To również to co otrzymujemy jako nasze wolności i powołania na rzecz pełnienia naszych zadań z odpowiedzialnością zabezpieczającą przed skrzywdzeniem tych w czyim imieniu podejmujemy decyzje i działamy.

Działamy tu nie na podstawie jakichś praw, sztywnych reguł, czy standardów etycznych, humanitarnych albo cywilzacyjnych, a motywowani zwłaszcza miłością i moralnością pozwalającymi nam działać z wyprzedzeniem i skutecznie zapobiegać możliwym błędom, grzechom, niesprawiedliwościom i skrzywdzeniom które by mogły ich dotknąć.

 

To wszystko wkomponowane jest w naszą ludzką naturę i jest stabilizowane przez nasz system wartości – tak ludzki jak narodowy i związany z nimi jako spójny i je wspierający religijny.

Jednak jako ludzie jesteśmy i istotami społecznymi – nasza siła pozwalająca nam przetrwać w świecie dzikiej przyrody (i niestety w świecie w którym istnieją i jednostki odczłowieczone aż do stopnia bycia zdradzieckimi bestiami w ludzkiej skórze).

Nasza ludzka siła to zdolność do zgodnej, rozumnej współpracy i budowy stabilnych, struktur społecznych. Ich trwałość przynoszą nie tylko sprawiedliwość relacji osobowych i społecznościowych, ale i moralny ład życia społeczności według duchowego szkieletu wspólnych wartości z ich hierarcią wartości i priorytetami .

- Tu wszystkie wartości składowe są nam niezbędne w zależności od wymogów zadań przed którymi stajemy, nawet jednocześnie. Muszą więc być chronione jak kręgosłu w ciele człowieka, natomiast ich rola się zaczyna kiedy sytuacje życiowe zmuszają nas do wyborów – co bronić, co poświęcać, cco jest konieczne na już a co może poczekać.

Przez to że mamy to uładzone i wspólne, jest nam łatwo organizować się do działań wspólnych, bo każdemu z nas powinna wychodzić ta sama decyzja w tych samych okolicznościach.

 

Tak więc mamy i powszechne zrozumienie i zgodną współpracę – najpierw na rzecz ochrony i odbudowy własności jeśli w jakichś okolicznościach życiowych ucierpiała.

– Oczywiście NAJPIERW odbudowę dóbr wspólnych, a dopiero później prywatnych i osobistych.

To jest podstawowa zasada z tym NAJPIERW, bo gdyby postępić odwrotnie, zatriumfowałaby patologia indywidualizmu.

- Ci co by się w tych warunkach dorobili już by nie byli zainteresowani działaniem na rzecz dobra wspólnego, a nawet między sobą by je rozgrabiali, rozdzierali jak kawał sukna, wyrastali by na grube ryby, magnatów, oligarchów i arystokrację.

Tu warto wtrącić że wielkie procesy destabilizacyjne które obserwujemy w dzisiejszym świecie są dedykowane właśnie pod tuczenie patologii indywidualizmu, a więc i pożeranie mniejszych przez „grube ryby”, z perspektywą pożarcia przez nie wszystkich ludzi.

Rzecz w tym że tu nawetnie musi być specjalnych afer, bo starczy że odbudową zajmą się prywatne firmy działające z priorytetowym celem własnego zysku. A takimi są zwłaszcza firmy mafijno-faszystowskie, firmy działające na styku biznesu i władzy państwowej, czy cesarskiej (związki państw) – korporacje prywatne. 

W rezultacie odbudowywane dobro wspólne zostaje od razu zagrabione przez te korporacje. To co było własnością staje się posiadaniem w rękach korporacyjnej oligarchii. To co dotąd funkcjonowało na rzecz moralnych celów społeczności zaczyna pracować na rzecz niemoralnych celów korporacyjnej oligarchii.

 

Odtąd wszystko to pracuje na prywatny użytek tej osoby dokładnie tak jak pracuje majątek osoby użytecznej społecznie kiedy ona już spełni swoje „polskie obowiązki” względem „polskich dóbr wspólnych”.

Różnica jest w tym że taki oligarcha nie tylko że znajduje swoje bandyckie sposoby żeby tych świadczeń na rzecz dóbr wspólnych (w tym podatkowych wobec państwa) nie wypełniać, to jeszcze sam korzysta ze społecznej ochrony swojego majątku, co też jest pasożytnictwem, bo to czym on dysponuje to nie własność a posiadanie.

Posiadanie zaś jest tylko dobrem konsumpcyjnym, wtórnym wobec własności. Jeśli przestaje istnieć własność, musi przestawać istnieć i posiadanie. Owszem, czasami posiadanie może istnieć dłużej, ale tylko chronione tylko przez samego posiadacza (np. oligarchę). To dla tej ochrony dawni magnaci mieli prywatne armie. Dziś niestety i państwowe armie potrafią strzec posiadania korporacji czy innych posiadaczy. – Nawet roszczeniowców-uzurpatorów.

Patologia indywidualizmu bierze się stąd, że ona nazywa swoją własnością wszystko co jej wpada w ręce bez oddawania tego na użytek całej społeczności. Dysponuje tylko posiadaniem, ale wymusza na społeczeństwach żeby traktowali je jak WŁASNOŚĆ CZYLI DOBRO WSPÓLNE, a więc i ponosili ciężary nie tylko na jego rzcz, bo również na zyski tegowłaściciela-uzurpatora, zyski które są w tych warunkach ordynarnym pasożytnictwem.

 

Rzym się rozpadł, ale fortuny magnackie mimo rozpadu imperium i zalewu go przez najeźdźców przetrwały dzięki tym armiom jeszcze ponad 200 lat.

Bez wnikania w prawnicze rozróżnienia patologią tego  obszaru jest i prywatyzacja pieniądza (on zawsze jest własnością narodu którego gospodarka pokrywa jego wartość). Pieniądz zawsze jest własnością i żadne tam prywatne udziały w bankach państwowych dopuszczalne nie są.

Nie są bo tu nie ma odpowiednika do gospodarki (gdzie własność prywatna może funkcjonować i wciąż być własnością, wciąż priorytetowo pełnić funkcje społeczne).

Różnica jest w tym że nośniki pieniądza: monety, banknoty, obligacje, akcje, cyferki na kontach, sztabki drogich metali – to wszystko nie jest własnością a tylko posiadaniem.  Skumulowanie nawet dużej ilości tego posiada nie robi z niego dobra inwestycyjnego. To może tylko i wyłącznie służyć zakupowi dóbr konsumpcyjnych.

I taka jest rola środków płatniczych w państwie. - Wszystko to ma tylko wartość umowną i to na tyle że bez gospodarki narodowej (która ma być zawsze własnością narodu którego państwo jest) to wszystko samo w sobie wartości nie ma (poza drobna wartością makulatury i złomu). Wartość ma tylko własność.

W rezultacie gdy nie ma zgodnej pracy podmiotów ekonomicznych dla dobra ekonomii państwowej w postaci utrzymania na rynku właściwej ilości i wartości pieniądza, czyli zdejmowania;

 Patologią obszaru własności jest i ustanowienie tzw. „praw” jako należnych (co od razu jest nadużyciem, bo „prawa” nie są darem, tylko łaską tego co ich udziela, a i to, gdy udziela ze swego. „Prawa” sugerują że  stoi zanimi jakiś dobry towar do wzięcia jak w sklepie po zapłacie. Tymczasem p raw” się nie da zmaterializować czy skapitalizować

– Rozdziela jak swoje (a nie ma), rozdziela jako dary (a łaska to nie dar, bo dar wiąże się z wolnością dyspozycji darem, a , a łaska jwolności nie obiecuje – chyba że po osiągnięciu celu łaskiest według woli łaskawcy), wmawia że to należne i sprawiedliwe (co jest nieprawdą, bo takie „prawo” trzeba traktować jako przywilej, a przywilej to najgorszy destruktor sprawiedliwości, przywilej to sama niesprawiedliwość).

Patologią jest termin „prawo własności” -oksymoron – bo jak prawo to najpierw dla mnie, a jak własność to najpierwdla dobra wspólnego, najpierw dla społeczności

 

Tymczasem łaski nikomu się nie należą – o tym decyduje wyłącznie łaskawca w swojej woli I W SWOICH MOŻLIWOŚCIACH DOPROWADZENIA TEGO KOMU UDZIELA ŁASKI DO CELU TEJ ŁASKI.

To doprowadzenie nie jest takie proste, bo każdy człowiek ma ograniczone możliwości działania.

Tymczasem praktyka tu jest taka że władza państwowa udziela takich „praw” komu sama zechce,według tego co się jej opłaca, ale sama nie dysponuje dobrem do którego by to prawo miało uprawniać, a więc i napuszcza ludzi na siebie, buduje fronty walk wewnętrznych, buduje podziały.

Owszem, mamy w ekonomii i prawa, ale je się nabywa wyłącznie z tytułu spełnionego wcześniej i dwustronnie uzgodnionego w uczciwej, świadomie, w wolnej i dobrej woli zawieranej umowy obowiązku (np. spełniam obowiązek zapłaty za zamówiony towar, to on mi się należy, bo mam do niego prawo). – Nie tylko... Umowy bowiem są łaską dwustronną – obie strony myszą tu współpracować na rzecz jej dobrego skutku... Muszą...

 

Rzym to zauważył, ale dopiero kiedy upadał. Dopiero wtedy rozróżnił posiadanie i własność, ale jego oligarchia wolała upadek imperium jak swoje wyrzeczenie się nadmiaru posiadania i przywilejów jakie z tego tytułu mogła mieć.

 

Przed Rzymem własność była ważniejsza jak posiadanie. - Niewolnictwo, prawa i długi, posiadanie środków na konsumpcję bieżącą i pieniądze oczywiście były, ale to wszystko miało swoje granice. – Sprawiedliwość była dopuszczana do głosu.

Przed Rzymem długi niespłacone były okresowo umarzane (co 7 lat). – W końcu to tylko posiadanie, przez co godność człowieczeństwa była ratowana i nie było kominów majątkowych wewnątrz królestw czy państw-miast, nie było i przepaści dla awansu społecznego i majątkowego, niewolnicy odzyskiwali wolność, zyskiwali drugą szansę na życie bez popełniania błędów.  Zbrodni był kładziony kres, bo jednak wolność ludzka to i podstawa pod ludzką własność – tu była ona w zastawie za dług. W ten sposób była naprawiana wielka niesprawiedliwość (a niesprawiedliwością było już to, iż to co wyższe w hierarchii naturalnej, musiało się uginać przed tym co niższe, ustanowione).

Rzym to zniósł. - Bandycki, przedchrześcijański Rzym. – Długi miały być odtąd egzekwowane przemocą państwa. I niestety ta zmaza na ludzkości trwa do dziś.

Podbój Egiptu nastąpił „za długi” (nawet nie jakieś zaciągane, tylko były to bezpośrednio przez armię ściągane kontrybucje wojenne, czyli haracz, bandyckie wymuszenie). - Długi to posiadanie, ale kontrybucja objęła nie nadmiar posiadania Egipcjan a ich zasoby składające się na ich dobro wspólne, na to, co im pozwalało stabilnie żyć. Miała więc charakter nie tylko zbrodni, ale i ludobójstwa.

 

425 odsłon średnio 3 (2 głosy)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Własność - dobro wspólne Narodu Polskiego 
interesariusz, 2019.08.01 o 14:00
to jest nie do przeczytania, wybacz.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Własność - dobro wspólne Narodu Polskiego 
miarka, 2019.08.01 o 14:14
Wybacz. Pierwszy tekst był już wczoraj i o połowę krótszy, ale go wyrzuciłem właśnie ze względu na to że byłby trudny w odbiorze.
Ten moim zdaniem jest już pisany najprościej jak umiałem, stąd i taki detaliczny aby mógł dotrzeć do wszystkich.
Owszem to kosztowało znaczne jego wydłużenie, ale przecież nikt Ci nie każe go czytać naraz.
Nawet tytuł i obrazek wprowadzający jeszcze zmieniłem na bardziej jednoznaczne. :-)

Komu się spieszy może przecież go sobie podzielić na 3 czy 5 części i kontynuować jak znajdzie czas za parę godzin.

A zapewniam, że jak przebrniesz to będziesz wdzięczny, bo Ci się wiele rozjaśni.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  

© niepodległy.pl 2019   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑