słowa kluczowe: banki prywatne, dobro wspólne, korporacje prywatne, naród, niemoralność władzy, obrona konieczna, pieniądz, pieniądze, posiadanie, suweren, wspólnota, własność, zasoby, zawłaszczenie, zdrada.
Świat2020.09.07 10:38

Obronić suwerenny pieniądz – narodowe dobro wspólne

 

Pamięci Józefa Kamyckiego

 

Trwa atak zdradzieckich rządów i globalistów na narody i ich dobra wspólne. Dobra wspólne bowiem  nie podlegają zawłaszczeniu i konsumpcji, zasoby tak.


 

Nad wszelkimi poczynaniami władz państwowych władzę zwierzchnią konstytucyjnie ma i faktycznie musi mieć Naród którego dobra wspólne stanowią jego własność niepodzielną i niezbywalną.

Rozszerzanie definicji zasobów o dobra wspólne i włączanie tego do praktyki sprawowania władzy państwowej jest już zbrodniczym zawłaszczeniem „niepodzielnego i niezbywalnego”.

Dobra wspólne narodów, w tym państwo  podlegają tylko bieżącemu zarządowi władz państwowych. Władza nad nimi jest niezbywalnym atrybutem Narodu.

Rządy, w tym globaliści-komuniści z ich zamierzanym „rządem światowym” wyciągają swoje łapska po dobra wspólne narodów by gospodarować nimi jako zasobami państw, jako dobrani którymi swobodnie „gospodarować” mogą rządy.

Narody powołując państwa przyznały im tylko określone zasoby które mogą składać się na budżet państwa.

Oszustwem i zdradą jest traktowanie dóbr wspólnych  jako zasobów.

 

W odróżnieniu od pieniądza, który jest dobrem wspólnym Narodu, pieniądze stanowią zasoby każdego kto je ma. Najwięcej ich ma ten co może je drukować, a więc ten, czyj jest peniądz.

Jednak jeśli ktoś narzuci innym swój pieniądz, to od niego będą pochodziły pieniądze którymi będą dysponowali obywatele i będą dysponowały władze państwowe, uzyska więc wpływ na ich decyzje, a więc i władzę. Od dawna więc trwa wojna światowa o pieniądz, o to czyj on będzie.

Niestety dziś doszło do produkcji pieniędzy i przez banki prywatne, typowe korporacje prywatne działające tylko dla zysku co jest niemoralnym, oraz prowadzi do wrogich przejęć państw i niszczenia narodów.

 

- Przeznaczeniem pieniędzy jest zakup dóbr tak konsumpcyjnych jak inwestycyjnych. Kredyty inwestycyjne są oprocentowane bardzo nisko bo ich zwrot jest pewny - zgodnie z zasadą że jak nie ma ryzyka, nie ma i podstawy do osiągania korzyści z pożyczania.

Każda próba doliczania odsetek, gdy zwrot jest pewny oznacza zbrodnię lichwiarskiego wymuszenia niezależnie od kwoty czy procentu odsetek powiększających kwotę do zwrotu.  

Także i wymuszanie na innych korzystania przez kogoś z czyjegoś pieniądza w sytuacji gdy zwrot z jego planowanej inwestycji jest pewny, prowadzi do zbrodniczych uzależnień i utraty ważnego atrybutu ich suwerenności.

 

Dobra wspólne Narodu zawsze pozostają też jego własnością, niepodzielną i niezbywalną nawet na rzecz własnego rządu państwowego, a władze państwowe jako poddani władzy zwierzchniej Narodu i faktyczni płatni najemnicy Narodu, są upoważnione jedynie do zarządu bieżącego nimi. 

– Nie wchodzi w rachubę zgoda Narodu na traktowanie jego dóbr wspólnych jako zasobów poddanych władzy gospodarowania nimi dla potrzeb bieżących.

– Ich przeznaczeniem jest być stabilizatorem ładu duchowego wspólnot, w tym narodu (dobra natury duchowej), oraz ładu politycznego, w tym ładu gospodarczego i prawnego w państwie (dobra natury materialnej i organizacyjnej),

- - oraz zapewniać  możliwości organizowania się całości społeczeństwa państwa ku bieżącemu zaspokajaniu  jego potrzeb bieżących bez proszenia się kogokolwiek.

Niestety za sprawą banków prywatnych, które coraz bardziej zaczynają ingerować w politykę narodów wobec ich państw, władze państwowe coraz bardziej uniezależniają się od woli i celów narodów,

- zmierzając drogą faszystów do wynoszenia państwa ponad naród, a nazywania państwa suwerenem dla władz państwowych. Oczywiście jest to fikcją, a faktycznym pełnieniem przez władze państwowe i roli władzy wykonawczej wraz z ustawodawczą i sądowniczą, czyli bycia i uzurpatorem i samosuwerenem. Tu już spopularyzowano głupi termin "państwo suwerenne". Głupi, suwerennym to jest Naród którego jest państwo, a funkcą państwa jest być niepodległym od sił zewnętrznych, zwłaszcza państw i korporacji.

 

My wiemy że nasze dobra wspólne są własnością niepodzielną i niezbywalną naszych wspólnot, w tym np. człowieka jako takiego, rodziny, Narodu, czy ludzkości jako takiej, wspólnot traktujących swoje człowieczeństwo ideowo.

Oni, czyli nasi wrogowie chcą traktować je jako zasoby, i „dla lepszego nimi gospodarowania jak aparat państwowy” chcą je prywatyzować, „demonopolizować” i zawłaszczać pod ich i ich grup interesu prywatę.

- Chcą niszczyć dobra narodowe, nawet nieodwracalnie, a tylko po to aby podstawiać w ich miejsce swoje zasoby pieniędzy, lub ofertę swoich firm, oraz osłabiać zdolność naszego Narodu do właścicielskiego upominania się o to co jest i zawsze będzie jego.

 

Zasoby które mamy jako wspólnoty, w tym ludzkość są ku i zużywaniu, ale specyficznemu, bo w obiegu zamkiętym, i z wkładaniem w nie pracy, przez co stają się odnawialnymi.

Zasoby są posiadaniem, a więc w przeciwieństwie do własności tym, czego typowym przeznaczeniem jest konsumpcja.

Posiadanie jest pochodną od własności, jest zwykle wynikiem pracy społecznie użytecznej organizowanej z wykorzystaniem dóbr wspólnych wspólnot jako ich własności niepodzielnej i niezbywalnej, ale w sposób dla nich naturalny, a więc i powtarzalny, i nie niszczący.

- Np. ziemia wydaje swoje ziemiopłody które żywią zwierzęta i ludzi, ci wykorzystują je na pokarm dzięki któremu i żyją i mają źródło energii do pracy i innych aktywności. Później ich odchody stają się nawozem pod przyszłe plony, a ogólnodostępne powietrze, woda, światło słoneczne i bakterie glebowe oraz pomocne owady zagwarantują gotowość ziemi do wydania następnego plonu.

 

Tu od razu uwaga, że globaliści, którzy mają swoje plany zrównoważonego rozwoju gospodarki światowej jako całości mówią tylko o gospodarowaniu zasobami.

- Nie istnieją dla nich dobra wspólne ludzkich wspólnot, tak jak gdyby już miało nie być jakby nie mieli władzy zwirzchniej tylko mogli funkcjinować jako totalitaryści i tyrani..

- Dla nich nie zaistnieje cel wspólnotowy trwałości życia ludzkich, typowy dla ludzkiej natury ich wspólnot, z typowymi im cnotami, zwłaszcza z ofiarnością i poświęceniem, bezinteresownością i odpowiedzialnością za ich ogół i każdego z ich członków z osobna.

– Inaczej jak u nas, gdzie jesteśmy odpowiedzialni w naszym ludzkim sumieniu za ogół wspólnoty i każdego z jej członków wszędzie tam, gdzie nasze decyzje mają wpływ na ich funkcjonowanie, oraz tam gdzie mamy dość sił, środków i możliwości działania aby im pomóc ku ich dobru, zdrowiu a nadto życiu i człowieczeństwu dojrzałemu.

Globalistyczno-komunistyczne rozumienie zasobów już nieuchronnie prowadzi do ich zużywania, bo zaniedbuje element ich odnawialności jako konieczny, ponieważ jest kosztowny.

Globaliści-komuniści wolą obniżąć koszty przez redukcję ludności  na rzecz zastępowania jej automatami.

Świat który chcą stworzyć globaliści-komuniści miałby być dla ludzi koszmarem i środowiskiem nie do życia, nawet bez ostatnio proponowanych „szczepionek”/wszczepionek, których funkcją miałoby być najgłębsze zniewolenie ludzi z przemianą ich w organizmy modyfikowane genetycznie i odczłowieczone cyborgi.


Podkreślać i rozpowszechniać trzeba wiedzę o tym, że zasoby a dobra wspólne to coś innego, bo choć i dobra wspólne mogą czasami zostać potraktowane jako zasoby - jednak tylko wyjątkowo i warunkowo, po czym muszą być odtworzone, czy odzyskane w takiej samej czy podobnej formie i funkcjonalności nakierowanej na przyszłe pokolenia naszych wspólnot.

W praktyce ku której zmierzają globaliści-komuniści nie miało by być tego odtwarzania, czy odzyskiwania naszych dóbr wspólnych w takiej samej czy podobnej formie i funkcjonalności nakierowanej na przyszłe pokolenia naszych wspólnot. – Ich miałoby w NWO nie być – tylko byty indywidualna, a więc na wymarciu.

 

Natomiast nawet roztrwonienie zasobów w sytuacji gdy funkcjonują wspólnoty nie musi być czymś strasznym, bo one gdzieś tam w naturze czy gospodarce narodowej będą istniały i z czasem znów je można będzie zintegrować.

– Oczywiście o ile nie będzie to się wiązało ze zdradą naszych wrogów wewnętrznych, w tym władz państwowych zdradzieckich względem „kogoś z zewnątrz”.

- Bo wtedy nie tylko że nasze zasoby ale i dobra wspólne wypłyną poza granice, zostaną wyłączone ze sfer naszego gospodarowania i naszej władzy, a jeżeli wejdziemy w podsuwane nam pożyczki ”dla utrzymania poziomu życia”, to utrzymamy go, ale i tylko na jakiś czas,

- i już kosztem zniewolenia oraz innych strasznych rzeczy w rodzaju tych jakie robiły, pewnie i jeszcze robią z wziętymi do niewoli cywilizacje azjatyckie.

 

Nasze dobra wspólne choć niepodzielne i niezbywalne są takimi,  ale wobec możliwości finansowania nimi potrzeb bieżących władz państwowych, jak i bezpośrednich potrzeb konsumpcyjnych Narodu.

Nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek ryzyko związane z gospodarowaniem nimi. – Przeciwnie – to one mają być stabilizatorem pod wszelkie plany polityczne, w tym gospodarcze gospodarki narodowej i pozostawać odpornymi na wszelkie kryzysy.

W naszych dobrach wspólnych Narodu zakotwiczone jest i polityka. Politycznym jest przede wszystkim to co cechuje się roztropną troską o dobro wspólne Narodu. W szczególności jest to kryterium rozpoznawania czy organizacja podająca się za partię polityczną jest nią naprawdę.

Dobro wspólne jako wspólnotowe ma priorytet, czyli pierwszeństwo we wspieraniu go przez członków naszych wspólnot przed innymi dobrami.

Dobro, a zwłaszcza dobro wspólne jest chronione przez ludzi moralnych, bo to na nim stoją wyższe funkcje człowieczeństwa.

Władze państwowe, które nie chronią pierwszoplanowo dóbr wspólnych Narodu - dla niego, dla jego przyszłych pokoleń - są niemoralne, a jako niemoralne, nie kierujące się moralnością Narodu, którego jest Państwo – jego dobro wspólne i własność niepodzielna i niezbywalna, już się nie kwalifikują do dalszego pozostawania władzami państwowymi.

 Niemoralnym władzom państwowym winniśmy obywatelskie nieposłuszeństwo aż ustąpią bez czekania na cykliczne wymiany władz.

 

Do dóbr wspólnych Narodu należy i pieniądz narodowy, dlatego on zawsze musi być własnością Suwerena – Narodu, musi być przez niego kotwiczony i wolny od powiązań z innymi pieniędzmi, gospodarkami i organizacjami.

Praktykowane jest  w III RP kotwiczenie pieniądza na specjalnych zakupach pieniędzy zagranicznych w wytypowanych przez zmowę banksterów pięciu bankach, z ich złożeniem w depozycie jako stabilizatora gospodarki i „pokrycie dla pieniędzy puszczanych  dodatkowo w obieg” przy okazji inwestycji państwowych przekraczających możliwości budżetowe państwa.

– Problem, że jeżeli te pieniądze są przeznaczone na wykup już dokonanego przyrostu produkcji to wymuszanie gromadzenia takich "gwarancji" jest aktem zmowy władz państwowych z banksterami i aktem głupoty tych władz państwowyxch i ich następców, oraz przestępstwem i zdradą władz państwowych na rzecz tych wytypowanych przez banksterstwo pięciu banków, które tu przyjmują funkcję rabusiów naszej gospodarki.

- Przecież na konto tych pieniędzy zamrożonych, ich  sprzedawca może sobie zupełnie bezkarnie wydrukować drugie, i jego gospodarka tego nie odczuje, sam zaś zapłatę za tą sprzedaż ma jako czysty zysk do odłożenia, konsumpcji, lub na pożyczki (praktycznie zawsze lichwiarskie).

- Natomast nasza gospodarka tak – ona to odczuje boleśnie, bo zostanie z długiem za zakup, albo z deficytem pieniędzy po zakupie tych obcych pieniędzy ze środków własnych.

- Tak więc cały ten wzrost produkcji który musielibyśmy wykupić  nic nam nie da, a nasz wzrost gospodarczy liczony w pieniądzach stanie się faktycznie zerowym.

Oczywiście i nic nam nie da jeśli  nie wykupimy tego przyrostu, bo pieniędzy z powietrza nadrukują banki, to i cała wartość tej dodatkowej produkcji stanie się ich zyskiem.

- Nadto żeżeli coś więcej jak zwykle zapłacimy twórcom wykonawcom tego wzrostu produkcji, to już będzie to stratą dla gospodarki narodowej.

W sumie cały ten zbójnicki mechanizm ma na celu zamrożenie gospodarki na stanie aktualnym przez nieopłacalność wszystkiego, a z perspektywą dla wrogiego przejęcia jej przez korporacje prywatne wybrane przez wyróżnioną piątkę banków centralnych, które już mają, albo dostaną takie warunki że im się będzie opłacało.

 

Nic nam też nie daje przyjęcie euro,

- ani powiązanie z bankiem centalnym UE przy zachowaniu odrębności walutowej polskiego pieniądza,

- a tym bardziej wprowadzenie pieniądza cyfrowego.

W każdym przypadku jest to utrata suwerenności pieniądza narodowego. - Tu wszelkie pieniądze na wykup wzrosty produkcji natychmiast będą drukowane przeż UE z jej bankiem centralnym, czy banki cyfrowe i ich globalistyczną centralę, a więc i żaden wysiłek produkcyjny nam w niczym nie pomoże.

A jeszcze gorzej jeśli zamiast wzrostu produkcji mamy jej obniżenie czy zatrzymanie – nawet w skali państwa, a co gorzej, ostatnio praktycznie mamy i w skali globu.

– Nadto i „trzeba” pożyczyć na to pieniędzy, oczywiście z doliczeniem lichwy. Wtedy mamy nie tylko ten problem, że to co brakuje musimy kupować za granicą, czy w zagranicznych firmach już ulokowanych w naszym kraju.

- Nadto i wtedy musimy i dotować firmy i płacić wsparcie socjalne pracownikom. - Już tylko z racji tego (nie patrząc na długi wcześniejsze), gdy to potrwa dłużej, to długi mogą być gigantyczne, w skali niespłacalnych.

Napisałem że „trzeba” pożyczyć. – Z cudzysłowem, bo naprawdę to wcale nie trzeba.

Mechanizm tu jest dokładnie ten sam, co z wyżej opisanym mechanizmem pożyczania pieniędzy na zakup waluty jednego z pięciu największych banków centralnych i zdeponowania jej, żeby móc zlecić dodruk pieniądza na wykup wzrostu produkcji (tak typowo inwestycyjnej, jak rynkowej).

Na pewno jeśli zatrzymanie gospodarki potrwa długo, to już wielkie korporacje okopią się na zdobytych przyczółkach, jednak  póki zatrzymana gospodarka jest jeszcze ciepła może swobodnie brać zaliczki od odbiorców na dostarczenie swoich produktów, jeżeli już planuje produkcję wznowić, ale nie tylko.

- Również bank narodowy bezpiecznie może na konto tej  wznowionej produkcji drukować pieniądze na jej wykup (bo jak on jako gospodarz tego nie zrobi, zrobią to inni i dla swojej korzyści a nawet dla swoich nieuzasadnionych zysków, a kosztem szkodzenia Narodowi Polskiemu.

 

W przypadku wzrostu produkcji już nastąpił faktyczny wzrost potencjału gospodarki, a więc to w nim jest naturalnie kotwiczony dodrukowywany pieniądz.

Jednak i tutaj, w przypadku zatrzymania gospodarki, dłuższy czas istnieje potencjał gospodarki narodowej w postaci potrzeb rynkowych i pewności zbytu produkcji gdy zostanie ona wznowiona, oraz pewność istnienia i odzyskania fachowych pracowników i zwykle zachowanego, lub niewiele zdegradowanego potencjału produkcyjnego.

– Zarazem już z chwilą decyzji o wznowieniu jej funkcjonowania wzrasta jej gotowość do uruchomienia swojego potencjału. - I to na tym zapotrzebowaniu rynku wewnętrznego i zdolnościach produkcyjnych może bezpiecznie kotwiczyć dodruk pieniędzy na wykup tej produkcji.

- Sam dodruk przez bank narodowy nie spowoduje inflacji bo gospodarka już ma potencjał i tylko czeka na te pieniądze. - Dodruk jest więc bezpieczny, a więc i szukanie pożyczek zagranicznych jest absurdem. Ponadto stare umowy zupełnie nie biorą pod uwagę nowych realiów, więc nikt nie może się na nie powoływać.

 

A teraz pytania.

– Chodzą słuchy że NBP przekazał jakieś swoje kompetencje do banku centralnego UE. To nie mogło nastąpić bez decyzji PiS i rządu.

- Czy to znaczy, że trzeba się będzie dogadywać w UE żeby pozwolił na ten dodruk, lub znowu żądał depozytu?

- Czy to aby nie zdada władz pisowskich i oddanie poza bank narodowy suwerennych kompetencji naszego Narodu i władzy zwierzchniej władz państwowych?

Bo jeżeli byłyby problemy z tym wolnym, uzasadnionym dodrukiem przez NBP, to byłaby i niemoralność i bezpośrednia zdrada, i już trzeba by zacząć jeździć na PiSie i rządzie.

- To by znaczyło że PiS i Rząd ZAWŁASZCZYŁY SOBIE WŁASNOŚĆ, własność  niezbywalną i niepodzielną naszego Narodu i potraktowały jako ZASÓB swoich dóbr w swobodnej dyspozycji?

To nie jest tylko kradzież. - Bo po kradzieży da się jeszcze żyć i czekać na sprawiedliwość

- Zawłaszczenie na taką skalę jest nie kradzieżą a zbrodnią. - Zbrodnią tak przeciw Narodowi, jak gospodarce i ekonomii narodowej. Zbrodnią nie tylko dokonaną, ale i zbrodnią o skutkach które mogą trwać i trwać i powodować w konsekwencji nasze ogołocenie ze wszelkiej własności, oraz warunków do życia oraz zdolności do przetrwania naszego Narodu.

Drugą zbrodnią jest zbrodnia na Narodzie w postaci przekazania jego Suwerenności „komuś zza granicy”, komuś, który co prawda tytułu prawnego w tym zakresie nigdy nie uzyska, ale dopóki będą rządziły ta partia i ten rząd, to będzie mógł faktycznie funkcjonował jako właściciel polskich pieniędzy. - I dyktować ile i o jakiej wartości wymiennej ma ich być, oraz na jakich warunkach moglibyśmy je posiadać. – A zarazem mógłby on i funkcjonować jako jakiś suweren nad Suwerenem – Narodem Polskim.

Dawniej za takie zbrodnie były powszechne kary śmierci, w PRL i początkach III RP była, a w niektórych krajach jeszcze są.

Może i na zimne dmucham bo nie znam szczegółów, ale trzeba być przygotowanym i na takie ewentualności, że dla takich, niewątpliwie świadomych, cynicznych zbrodni trzeba by przywrócić karę śmierci.

 

Na PiSie i aktualnym rządzie to się nie kończy. Pod pretekstem „pandemii”  (od wirusa przeziębienia który przechodzić może w grypę lub zapalenie płuc czy jelit o nieco cięższym przeciętnie przebiegu jak zwykła grypa, ale i niższej śmiertelności (zresztą i tak pompowanej przez fałszywe wpisywanie w aktach zgony tego wirusa jako przyczyny, choć nie udowodniono tu sprawstwa, a jedynie podejrzenie związku), doprowadzono do dość powszechnego zatrzymania gospodarek świata.

Tak więc tak samo jak opisywałem powyżej: „jeśli zatrzymanie gospodarki potrwa długo, to już wielkie korporacje okopią się na zdobytych przyczółkach, ale póki zatrzymana gospodarka jest jeszcze ciepła może swobodnie brać zaliczki na dostarczenie swoich produktów, jeżeli już planuje produkcję wznowić. Również bank narodowy bezpiecznie może na konto tej produkcji  wznowionej drukować pieniądze na jej wykup.

W przypadku wzrostu produkcji już nastąpił wzrost potencjału gospodarki, a więc to w nim jest kotwiczony dodrukowywany pieniądz.

Jednak i tutaj, w przypadku zatrzymania gospodarki, dłuższy czas istnieje potencjał gospodarki narodowej w postaci potrzeb rynkowych i pewności zbytu produkcji gdy zostanie ona wznowiona, oraz pewność istnienia i odzyskania fachowych pracowników i zwykle zachowanego, lub niewiele zdegradowanego potencjału produkcyjnego.

– Zarazem już z chwilą decyzji o wznowieniu jej funkcjonowania wzrasta jej gotowość do uruchomienia swojego potencjału. - I to na tym zapotrzebowaniu rynku wewnętrznego i zdolnościach produkcyjnych może bezpiecznie kotwiczyć dodruk pieniędzy na wykup tej produkcji.

Sam dodruk przez bank narodowy nie spowoduje inflacji bo gospodarka czeka na te pieniądze, jest więc bezpieczny, a więc i szukanie pożyczek zagranicznych jest absurdem, a stare umowy zupełnie nie biorą pod uwagę nowych realiów, więc nikt nie może się na nie powoływać.

Jednak wdrożenie tego choć oczywiste może być utrudniane. - Bowiem są jeszcze globaliści-komuniści którzy rozpętali tą „pandemię” w niewątpliwie zbrodniczym zamiarze wrogiego przejęcia gospodarek narodowych na drodze ich fikcyjnych zadłużeń, zadłużeń bez potrzeby, bo potrzebne pieniądze banki narodowe mogą drukować sobie same z racji suwerenności ich narodów.

 

Globaliści komuniści powiązani powiązani są z depopulatorską i zamierzającą prowadzić „zrównoważony rozwój” gospodarczy w oparciu o „gospodarowanie ZASOBAMI” organizacją ONZ, z którą powiązane są również  głowy państw i rządów. Tam więc gdzie rządy  są zdradzieckie, narody mogą mieć silny opór.

 

- Jednak tam, gdzie rządy jeszcze są lojalne swoim narodom to właśnie suwerenność, która oznacza i własność dóbr wspólnych narodu, oznacza i faktyczną zdolność narodów do obrony gospodarek narodowych i potrafi być bastionem w obronie narodów, oraz ich niezbywalnej własności ich dóbr wspólnych (w tym ich państw) przed zakusami globalistów-komunistów którym już się uśmiechało gospodarowanie „ZASOBAMI”  narodów i ich gospodarek wrogo przejętych.

 

Jeszcze raz podkreślam że dobra wspólne to nie zasoby. Należy zdecydowanie protestować gdy władze państwowe i globaliści-komuniści i korporacjoniści w tle wyciągają swoje brudne łapska po dobra wspólne narodów. – Chcą je zużywać i trwonić. - Chcą je traktować jako zasoby, i to zasoby podlegające nieodpowiedzialnemu rozpraszaniu i zanieczyszczaniu przez co przestają być odnawialne. - Zresztą czego się tu spodziewać skoro idzie o zyski niemoralnych z natury korporacji prywatnych.

 

Moim zdaniem najważniejszą dziś rzeczą (po obronieniu się przed groźbą masowych „szczepionek”/wszczepionek”) jest obronienie suwerennego pieniądza – narodowego dobra wspólnego. I dotyczy to nie tylko Polski, ale i świata.

 

 

202 odsłony  (brak ocen)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Obronić suwerenny pieniądz – narodowe dobro wspólne   
Andrzej.Madej, 2020.09.07 o 12:38
Świetnie że określiłeś relację pomiędzy zasobem wspólnot a dobrem wspólnym na przykładzie pieniądza. Bo to jedna z kwestii moim zdaniem błędnie przenoszona z czasów przed cyfrową rewolucją, w czasy po rewolucji. Z czasów ekonomii pragnień i polityk historycznych, w czasy ekonomii potrzeb, kultury pamięci i demokracji po Gutenbergu.

Epokowe znaczenie tych zmian przedstawiam w dwóch schematach (rys. 2 i 3) teksty Rycerze ekonomii +xn--niepodlegy-i0b.pl . Bez uwzględnienia skutków tej zmiany dla kultury gospodarowania, lądujemy w Moskwie w latach 20-tych XX wieku, gdy matematycy wielu narodów (też Polacy) głowili się na prośbę Lenina nad dobrym wyliczaniem ludzkich potrzeb. Nic im z tego dobrego nie wyszło, podobnie jak później centralnym planistom PRL. Choć jest wielu co chciałoby wrócić do planowania zużycia papieru toaletowego, sznurka do snopowiązałek i kartek na buty (TAK BYŁO !).

Józef Kamycki, pomijał ten problem defektów mechanizmów centralnego planowania i zarządzania zasobami w wizji narodowej kreacji pieniądza i nie odnosił się do doświadczeń historii gospodarczej. Moim zdaniem ta droga prowadzi donikąd. Tym bardziej, że dla przedsiębiorców nie kolor pieniądza ma znaczenie tylko koszty transakcyjne wynikające z jego wymiany. Pomijam przy tym sytuację gdy, jako to ma jeszcze miejsce z dolarem, jego emisja służył realizowaniu globalnych interesów USA, kosztem reszty świata.

Jednym z zadań ekonomii potrzeb, jest powrót do pierwotnej roli pieniądza jako narzędzia wartościowania i stabilnego płacidła. Wymaga to ustaleń ponadnarodowych, i musi to być bardzo trudne.

Co do postawionego przez Ciebie kluczowego problemu: różnicy pomiędzy zasobem wspólnoty a dobrem wspólnym, trzeba go podjąć odpowiednio do ustroju polityk społecznych.
Zamierzam tak kierunkować swoje poszukiwania: zasobem jest to, co może służyć w politykach społecznych programom pomocniczego wsparcia indywidualnych usług społecznych. Czyli może też być zmarnowane, o ile demokratyczne decyzje wspólnot okażą się nie trafione.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Obronić suwerenny pieniądz – narodowe dobro wspólne 
miarka, 2020.09.07 o 17:14
"Świetnie że określiłeś relację pomiędzy zasobem wspólnot a dobrem wspólnym na przykładzie pieniądza".

Więcej powiem. - Ja zacząłem ogólnie od dóbr wspólnych i zasobów, i rzeczywiście wrzuciłem temat pieniądza jako przykład, ale zaraz skupiłem się na sprawach pieniądza, bo uznałem że od niego się liczne patologie zaczęły, i przez niego musi nastąpić ich leczenie.

Leczenie przez wyraziste rozróżnieniu dóbr wspólnych, a więc własności prawdziwej - tego co jest bazowe i niezbędne jako stabilizator, i pochodnych od tych dóbr wspólnych. Tu obrazowo są to pieniądz - pieniądze, co również pokazuje źródło, skąd się biorą pieniądze, a więc z pracy społecznie użytecznej. W przeciwieństwie do tego pieniądze banksterów nie pochodzą od pieniądza a od zasobów, a nawet od długów i instrumentów pochodnych, przez co budują fikcje za którymi idą kryzysy, i to kryzysy znacznie głębsze jak kryzysy nadprodukcji typowe dla gospodarki kapitalistycznej.

Oczywiście mogłem nie iść w stronę pieniądza, a poprzestać na dobrach. - Wtedy notka by się rozwijała wokół relacji: dobro wspólne (własność, wartość)- dobra użytkowe (posiadanie, potrzeby, gdzie te drugie są pochodnymi od tych pierwszych).


Tak, dobrze piszesz, że "Jednym z zadań ekonomii potrzeb, jest powrót do pierwotnej roli pieniądza jako narzędzia wartościowania", choć błędnie dodajesz "... i stabilnego płacidła". "Płacidło to już "instrument pochodny" - pieniądze.
Pieniądzem nie płacimy - jego rola, tak jak i rola wszelkich dóbr wspólnych to rola bycia stabilizatorem, "pilnowaczem" naturalnych zależności i relacji, w tym zwłaszcza powinno to prowadzić do wyłącznego kotwiczenia pieniądza w pracy społecznie użytecznej i w użytecznym społecznie potencjale gospodarki narodowej wytwarzającej dobra społecznie użyteczne.
Stan, kiedy zdradzieckie, agenturalne, zdemoralizowane, czy skorumpowane władze państwowe oddają pieniądz narodowy wraz z jego funkcją dobra wspólnego narodu w jakimś stopniu spełnia rolę zapłaty za życzliwość banksterów wobec nich, z tym że to jest tak naprawdę nie zapłata, a paserstwo po kradzieży, po ich samouwłaszczeniu się na tym dobru wspólnym Narodu jakim jest jego suwerenny pieniądz.


Piszesz: "Józef Kamycki, pomijał ten problem defektów mechanizmów centralnego planowania i zarządzania zasobami w wizji narodowej kreacji pieniądza i nie odnosił się do doświadczeń historii gospodarczej. Moim zdaniem ta droga prowadzi donikąd. Tym bardziej, że dla przedsiębiorców nie kolor pieniądza ma znaczenie tylko koszty transakcyjne wynikające z jego wymiany".

Ależ skąd. On się skupiał na sprawach pieniądza. - Pieniądze to już inna sprawa.
Zarządzanie zasobami dotyczy zarządzania pieniędzmi, nie pieniądzem.
To samo i z przedsiębiorcami - ich interesuje kolor pieniędzy, a nie pieniądza. Powiem brutalnie - ich nie obchodzi skąd się biorą pieniądze, a dla skuteczności gospodarowania wezmą pieniądze od każdego kto im zapłaci za ich towar.
Trudno zresztą oczekiwać żeby to oni ogłaszali swoje sankcje na niemoralnych i wrogów, a nawet często i stosowali się do sankcji ogłaszanych przez władze państwowe, bo one są w dzisiejszych czasach mocno nadużywane, a więc kierowane przez złych przeciw dobrym i moralnym, a nawet nam jako narodowi rzeczywiście przyjaznym.


"Co do postawionego przez Ciebie kluczowego problemu: różnicy pomiędzy zasobem wspólnoty a dobrem wspólnym, trzeba go podjąć odpowiednio do ustroju polityk społecznych.
Zamierzam tak kierunkować swoje poszukiwania: zasobem jest to, co może służyć w politykach społecznych programom pomocniczego wsparcia indywidualnych usług społecznych. Czyli może też być zmarnowane, o ile demokratyczne decyzje wspólnot okażą się nie trafione".

Oczywiście. Tak, bo władztwem polityki jest posiadanie a nie własność. Własność ma być chroniona i ustabilizowana.
- To posiadanie dóbr konsumpcyjnych i pieniędzy w stosunku do potrzeb społecznych wystarczające jest celem polityki każdej wspólnoty i jej dowolnych struktur organizacyjnych, w tym i rządu i banków (nie kreatorów pieniądza, bo to patologia), i przedsiębiorców, bo gospodarka narodowa jest częścią polityki narodu.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  

© niepodległy.pl 2019-2020   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑