słowa kluczowe: Chiny.
Świat2020.07.30 19:11 07.31 00:06

O chińskim despotyzmie

 
 
To, że Chiny wyrastają na nową, światową potęgę nie jest chyba dla nikogo tajemnicą. 
 
O tym, że sprawa jest poważna świadczą nerwowe i chaotyczne ruchy USA, które, póki co, uzurpują sobie miejsce nr1 na światowej szachownicy.  To, że rola USA jako modelu demokracji i światowego szeryfa dobiegła końca też nie jest tajemnicą.
W zamian będziemy mieli Chiny.
Tylko co tak naprawdę wiemy o Chinach? Mamy się cieszyć, że zastąpią bandytów czy mamy ich się bać?
Artykuł, poniżej, jest autorstwa włoskiego publicysty, Floresa Tovo.
Może czegoś się dowiemy?
W każdym razie polecam.
---------------------------------------
Jeśli nawet Chiny były kiedyś blisko, to teraz nadeszły. Jednak kiedy o tym mówimy lub piszemy, często posługujemy się społeczno-ekonomicznymi, politycznymi i kulturowymi kategoriami pojęciowymi, które są całkowicie nieodpowiednie w kontekście historii Chin. 
W rzeczywistośc Chińczykom terminy  takie jak demokracja, liberalizm, dyktatura, wolność osobista, otwarte społeczeństwo, prawa człowieka i tak dalej, są całkowicie obce.
To pojęcia należące przede wszystkim do kultury europejskiej i zachodniej: w końcu nawet u nas wymienione kategorie tracą swoje pierwotne znaczenie, biorąc pod uwagę, że zdominowała nas technokratyczna (a dziś także zdrowotna) oligarchia finansowa. Oligarchia, która sprawując światową kontrolę nad środkami masowego przekazu, gwałtownie niszczy za ich pośrednictwem tak zwaną „demokratyczną” wartość, co wyraźnie widać w obecnym świecie. Spróbujmy więc wyjaśnić, na czym polega cała historyczna różnorodność chińskiego świata w porównaniu do europejskiego i dlaczego Chiny odrodziły się.
Jeśli przejdziemy do czasopism i esejów politycznych napisanych na temat Chin 40 lub 50 lat temu, odkryjemy, że istniał wyjątkowy poziom kompetencji oraz głębia wiedzy i przemyśleń: także we Włoszech byli intelektualiści, politolodzy i historycy, zupełnie nieznani dzisiejszym, opłacanym pismakom. Mam na myśli Bruno Rizziego, Antonio Carlo, Paolo Santangelo, Mario Sabattiniego, Luciano Pellicaniego, a przede wszystkim Umberto Melottiego. Ten ostatni napisał ponadto interesujace teksty o sowieckiej Rosji, oprócz tych o Chinach. Wiele z tego, co napiszemy, będzie odwoływało się do nich.
W rzeczywistości analiza historii Chin nie jest tak trudna, ponieważ jest to historia oparta na powtarzaniu się systemu społeczno-gospodarczego, który utrzymuje się od około 5000 lat. System, który K. Marks w swoich zeszytach przygotowawczych do „Kapitału” określił jako „azjatycki sposób produkcji”, choć dzisiaj wolimy posługiwać się definicją „biurokratycznego kolektywizmu”. Forma produkcji skupiona na masowej pracy hydraulicznej, zarządzana przez wykwalifikowaną klasę biurokratyczno-kierowniczą i przez króla, który mógłby być Bogiem jak w Chinach czy Peru lub „król-bóg” jak w Indiach czy Mezopotamii.
W przypadku Chin król był cesarzem, który miał władzę nad życiem i śmiercią wszystkich poddanych. Całe życie gospodarcze w Chinach toczyło się w żyznych dolinach zalewowych, w których mieszkało ponad 90% ludności. Miasta, siedziby rządu i administracji, były de facto dodatkami do wsi. 
Co więcej, fundamentalny fakt, akceptowany przez wielu badaczy, posiadanie ziemi (co implikowało dziedziczenie) istniało według dynastii w mniej lub bardziej ograniczonym zakresie, podczas gdy przydzielanie ziemi w posiadanie istniało w bardzo szerokim zakresie ( posiadanie, które nie oznaczało dziedziczenia) podlegające obowiązkowym służebnościom robót hydraulicznych.
Sam Hegel był całkowicie przekonany, za Monteskiuszem, że Chiny są królestwem absolutnej równości i dlatego nie może być w nich wolności, ponieważ wszystkie partykularne i indywidualne interesy są bezprawne.
Trzeba jednak powiedzieć, że dzisiejsze badania historyczne Chin, prowadzone głównie, wydaje się paradoksalne, przez badaczy amerykańskich, wskazują, że zwłaszcza w epoce Zhou, która w swoich wariantach rządziła od 1122 do 256 pne. a we wczesnym okresie ery Ming pod rządami cesarzy Hong-wu i Yongle własność prywatna była dość rozpowszechniona, zarówno na wsi, gdzie miała tendencję do ustanawiania się jako lenno (co oznaczało własność prywatną), jak i w miastach, w których rodziła się burżuazja rzemieślnicza i handlowa .
Faktem jest, że Chiny dały początek najtrwalszemu królestwu w historii ludzkości, które w swojej znaczącej strukturze pozostało niezmienione przez około 5000 lat. Wszystkie „rewolucje”, które miały miejsce, doprowadzały do ​​zmiany dynastii, ale bez zmiany systemu. Istotnie, zaszły wielkie zmiany w wyniku wprowadzenia nowych technologii w okresie dynastii Song, która dominowała na północy i południu w latach 960–1115, a na południu w latach 1127–1279, co doprowadziło do odkrycia takich odkryć, jak proch strzelniczy, użycie koksu węglowego, jedwabnika, sejsmografu, i tak dalej.
Ogromne znaczenie miało wprowadzenie nowych upraw, takich jak kukurydza, orzeszki ziemne i ziemniaki na początku XVII wieku za panowania dynastii Ming. Jednak żadna z tych techniczno-żywnościowych innowacji nie zmieniła radykalnie formalnego składu klas społecznych i stosunków polityczno-prawnych: w Chinach, jak powiedział Hegel, brakowało kontrastu między bytem obiektywnym a ruchem podmiotowym, dla którego element pojawia się wiecznie. Miał przez to na myśli, że lud (przedmiot) był podporządkowany podmiotowi totalitarnemu (cesarzowi). Jednak żaden naród nie miał tylu historyków, co Chińczycy, począwszy od pism króla Szu (napisanych, jak mówi się, przez Konfucjusza), które opowiadają historię Chin od mitologicznych początków rządu Yao. 
Cywilizacja chińska, która narodziła się w dolnej dolinie Żółtej Rzeki (Huang He o długości 5464 km) między bagnami a zalesionymi miejscami, między niebezpieczeństwami nagłych powodzi i między rocznymi wzrostami temperatury nawet o 70 stopni (30 poniżej zera zimą, 40 powyżej latem). Dopiero znacznie później rozpoczęto prace hydrologiczne
wzdłuż rzeki Blue River (Yang-zi, długość 6300 km). Wyzwanie, któremu podołali ojcowie cywilizacji Sinic, podobni w tym wysiłku do innych wszystkich ludów, które nadal żyją między Żółtą Rzeką a Brahmaputrą do Morza Żółtego, choć było to trudniejsze w porównaniu z tym, z czym musieli się zmierzyć inni pionierzy cywilizacji, ktorzy oswoili rzeki Nil, Tygrys i Eufrat, Indus i Ganges.
W tym miejscu, na podstawie tego, co zostało napisane, pojawiają się pytania wymagające wyjaśnienia: ponieważ w Chinach nigdy nie nastąpiła radykalna zmiana historyczna, pozostając, jak napisano, w swoich podstawowych strukturach mniej więcej takie same przez 5000 lat, to dlaczego powstał tak potężny despotyzm?
Naszym zdaniem najbardziej wyczerpujących odpowiedzi na te pytania, które tak naprawdę są decydujące dla zrozumienia istoty chińskiego ducha, udzielił wielki filozof historii Karl August Wittfogel w swojej arcydziele „Wschodni despotyzm”. Książka licząca prawie 800 stron, wydana w 1957 r., Która nadal zachowuje całą swoją moc wyjaśniającą.
Krótko mówiąc, Wittfogel uważał, że całe społeczeństwo chińskie jest silnie uwarunkowane, jeśli nie zdeterminowane, pracami hydrologicznymi na dużą skalę. Przeprowadzono masowe prace przy tamowaniu rzek, zmianie biegu, budowie kanałów i drenów dla celów irygacyjnych. Pomyśleć tylko, że w Chinach zbudowano około 300 000 000 km. kanałów w całej swojej historii.
Liczba kilometrów, która biegnie prawie od Ziemi do Księżyca. 
Poza tym dwie długie chińskie rzeki mają masy wody, która wybuchają szczególnie w okresie monsunowym. Utrzymanie ich w ryzach pod kątem nawadniania wymagało niezwykłej pracy, która wymagała równie niezwykłej biurokratycznej struktury zarządzania. Wspaniałość prac hydrologicznych z udziałem milionów chłopów prowadzonych przez klasę kierowniczą, która musiała być skuteczna w kierowaniu nimi.
Społeczność wiejska, każdego roku pracowała dla siebie określoną liczbę dni na ziemi przeznaczonej na jej utrzymanie, podczas gdy pozostałe dni (które mogły się różnić w zależności od potrzeb) służyły do ​​odpracowania służebności w interesie publicznym. Tej rzeczywistości nie można było przekroczyć: gdyby nie wykonano masowych prac, uruchamiono nieubłaganą pułapkę natury, czyli powodzie-głód-epidemie-miliony ofiar. Wszystko było nieuniknione: do tego stopnia, że ​​powiedzenie „pada deszcz, rząd złodziej” jest chińskim powiedzeniem, które obwinia rząd odpowiedzialny za niewłaściwe wykonanie prac hydrologicznych. 
Z tego powodu po raz pierwszy na świecie wprowadzono, inspirowane Konfucjuszem, konkursy publiczne, polegające na zdaniu trzech bardzo trudnych egzaminów w wykonywanej selekcji.
Niebiański cesarz brał również udział w egzaminie końcowym jako sędzia, który następnie zatrudniał zwycięzców jako wysokich rangą biurokratów. Następnie przydzielono im zadania zarządzania ogromnymi terenami w celu pobierania podatków, administrowania sprawami publicznymi i organizowania prac hydraulicznych. Przed cesarzem musieli odpowiadać wszyscy: nie tylko rząd, ale także duchowieństwo, dowódcy wojskowi, a nawet ci, którzy posiadali prywatną własność, bo ostatecznie jedynym właścicielem był sam cesarz. Tylko cesarz był wolny: wszyscy inni byli poddanymi. Bardzo często, pisał Wittfogel, reżimy hydrologiczne są teokratyczne w tym sensie, że wszystkie magiczne siły społeczności zbiegają się w kierunku tego centrum.
Jednak cesarz musiał sam znać wszystkie prawa państwa, do tego stopnia, że ​​zasadą dziedziczenia było kształcenie z najwyższą starannością, zarówno w sferze fizycznej, jak i naukowej. „Postępowanie cesarza jest przedstawiane jako maksimum prostoty, naturalności, szlachetności i inteligencji” - napisał Hege. Krótko mówiąc, musiał zachowywać się jak rodzaj króla Salomona: nigdy nie mógł okazywać pogardy ani dumy, ale zawsze być dostojnym i przemawiać zrozumiałym językiem. Wykształcenie w sztuce rządzenia nieco różniące się od sztuki monarchów europejskich, którzy jednak, choć posiadali władzę „absolutną”, z pewnością nie posiadali boskich uprawnień cesarza, któremu wszyscy, nikt nie wykluczony,  winni byli bezwarunkowe posłuszeństwo.
Jak wynika z tego, co napisano, o sile tej przesądził fakt, że było to wymuszone racjonalną potrzebą zorganizowania państwa w sposób powszechny, autorytarny, a niekiedy wręcz straszny, wynikający z chińskiej rzeczywistości geograficznej i klimatycznej. 
Kraje takie jak Japonia (która jest również kulturową emanacją Chin), Grecja, Włochy i większość Europy miały zupełnie inną morfologię terytorialną: małe rzeki, małe doliny, liczne góry, co pozwoliło na afirmację małej lub średniej własnośi prywatnej, co następnie wykształciło feudalizm i kapitalizm.
Widać wyraźnie, że rozległe doliny aluwialne, których gleby były najbardziej żyzne (około 1 mln km2), narzucały wyzwania i odpowiedzi, które nie mogły uwzględniać potrzeb jednostek. 
Na przykład we wspomnianych krajach w okresie feudalizmu prawie nigdy nie powstawały kanały czy dzieła użyteczności publicznej. Tylko Wenecja, Holandia i Francja w 1600 organizowały budowę zapór, kanałów lub obejść rzek, których było niewiele w porównaniu z chińskimi robotami hydrologicznymi.
W Chinach rozprzestrzenianie się własności prywatnej, zwłaszcza w pobliżu dolin zalewowych, było prawie niemożliwe, ponieważ utrudniały je prace hydrologiczne, którymi musiało  obligatoryjnie zarządzać państwo. Prawdą jest, że w okresach „niespokojnych”, które oznaczały koniec dynastii, więksi posiadacze chcieli zostać panami feudalnymi, przejmując w posiadanie chłopskie ziemie.
Ale potem, nieuchronnie, często pod naciskiem samych mieszkańców wsi, przywracany był starożytny porządek społeczny: pamiętajmy na przykład, że założyciel dynastii Ming, ten, który zniszczył mongolską obecność dynastii Yüan, był tylko chłopem, imię Zhu Yuanzang, później nazwał siebie Hong-wu (wielkość wojenna).
Aby lepiej zrozumieć współczesne Chiny, należy dodać, że trzeci cesarz z dynastii Ming, czyli Yongle, z własnej woli ustąpił miejsca bardzo drogim i spektakularnym przedsięwzięciom, które rozpoczęły i przekształciły chińskie społeczeństwo zwłaszcza na wybrzeżu: mówimy o sześciu wyprawach morskich odbytych przez jednego z najwybitniejszych nawigatorów wszechczasów, admirała Zheng He. Od 1405 do 1421 dowodził konwojami ponad 300 statków z około 30 000 ludzi na pokładzie. Okręty były również 10 razy większe od europejskich, zbudowane z situ i trójkątnych żagli o zmiennej geometrii, zdolne do poruszania się pod wiatr. 
Podczas tych niesamowitych wypraw dotarł do  Malezji, Indii, Zatoki Perskiej, Arabii, a nawet Kenii w Malindi.
Celem była wymiana handlowa z innymi narodami i demonstracja potęgi cesarza, który chciał, aby jego wspaniałość jako głowy świata została uznana. Po śmierci Yongle wyprawy ustały, a Chiny zamknęły się w sobie.
W tym krótkim okresie wyrosła klasa kupiecka, która miała przeobrazić się w prawdziwą burżuazję. Same zwyczaje uległy zmianie, ponieważ odkryto luksus i radość życia. To nie przypadek, że w tym okresie dzieje się wiele powieści i powieści erotycznych: przeczytajcie na przykład książki wielkiego pisarza Li Yü.
Po Yongle cała działalność kupiecka odbywała się wewnątrz panstwa. Mówiono, że Chińczycy nie mają się czego nauczyć od innych ludów i że Imperium Niebieskie jest dla siebie więcej niż wystarczające. Decyzja o zablokowaniu stosunków zagranicznych była jednak, jak zobaczymy, szkodliwa dla potęgi państwa chińskiego już od początku XVIII wieku. Przyczyny tego wycofania tłumaczył fakt, że państwo musiało ponownie stawić czoła zagrożeniu mongolskiemu do tego stopnia, że ​​przywódca Esen zdołał schwytać cesarza Zheng-tonga w 1448 roku.
Co więcej, ten sam handel między Północą a Południem był stale zagrożony z powodu piratów z Morza Żółtego. 
Aby odpowiedzieć na te ogromne zagrożenia, późniejszy Ming odzyskał kontrolę nad państwem i rozpoczął budowę Wielkiego Muru, jaki widzimy dzisiaj, oraz rozbudowę Kanału Cesarskiego, który nadal łączy dwie duże rzeki, zarówno pod względem długości, jak i szerokości.
Wszystkie podatki były przeznaczone na realizację tych dwóch kolosalnych przedsięwzięć. W rzeczywistości, zdaniem wielu historyków, to konserwatywne kręgi kultury konfucjańskiej zdołały przekonać przybyłych po Yongle cesarzy do zamknięcia się przed rynkiem zagranicznym, gdyż narodziny coraz bogatszej kupieckiej burżuazji zaburzyłyby tradycyjny porządek społeczny i ten sam układ między klasami.
Na przełomie XVII i XVII wieku stosunki z zagranicą pozostały skromne. Portugalczycy zdobyli emporium Makau, a jezuitom udało się wejść na dwór, urzekając cesarza matematyczną i astronomiczną wiedzą Matteo Ricciego. Jezuici zostali następnie wygnani przez cesarza Kangxi w 1707 r., kiedy otwarcie ujawnili się jako chrześcijanie, więc oddzielenie od świata europejskiego stało się jeszcze bardziej wyraźne. 
Właśnie w tym stuleciu rewolucja naukowa zapoczątkowana przez Galileusza zaczęła sprzyjać tworzeniu coraz skuteczniejszych narzędzi technicznych we wszystkich dziedzinach ludzkiej działalności.
Tak więc przepaść kosztem Chin stanie się coraz bardziej wyraźna, a potem stanie się fatalna wraz z rewolucją przemysłową. Anglia, ojczyzna wiedzy naukowej i polityczno-gospodarczej, zdołała upokorzyć Chiny dwiema wojnami opiumowymi (pierwsza 1839-42, druga 1856-58) dzięki przewadze technologiczno-militarnej. Swoim zwycięstwem narzuciła milionom Chińczyków zażywanie narkotyków wyhodowanych w Bengalu. To tak jakby Kolumbia, eksportująca kokainę, narzuciła Włochom przy pomocy siły zbrojnej zażywanie tego narkotyku. Druga wojna rozpoczęła się wtedy od buntu Tai-ping, w wyniku którego zginęły dziesiątki milionów Chińczyków.
Katastrofa sensu strictu obejmowała Chiny, aż do upadku Cesarstwa Niebieskiego w 1911 r. Wraz z narodzinami republiki, na której czele stał Sun Yatsen. Potem, jak wiemy, była wojna domowa, która trwała z pewnymi przerwami od 1927 do 1949 roku i która doprowadziła do zwycięstwa komunistów Mao Zedonga.
Zwróćcie uwagę, że zwycięstwo było świadkiem triumfu tych sił, które znalazły poparcie wśród dużej masy chłopskiej, podczas gdy nacjonaliści z Guomindangu, dowodzeni przez Czang Kaj-szeka, mieli większy konsensus w dużych miastach.
Po raz kolejny wieś przejęła władzę. 
W rzeczywistości rewolucji nie było, ponieważ tradycyjny system pozostał niezmieniony, a nawet pogorszony, co widać po rozbudowie gmin rolniczych i niepowodzeniu „Wielkiego Skoku Naprzód”, który doprowadził do straszliwego głodu w latach 1962-63. (około 30 milionów zabitych). Nie wspominając o tak zwanej "rewolucji kulturalnej", która miała na celu wyeliminowanie wszystkich umiejętności i spuścizny przeszłości. Prawie wszystkie muzea, akademie, teatry, świątynie w Chinach zostały zniszczone przez furię Czerwonej Gwardii. Ci, którzy mieli książki w domu, byli prześladowani lub zabijani. Cała europejska sztuka została zakazana.
Chiny, choć zbrojne w bombę atomową, z Mao zmierzały w stronę zoologicznej prehistorii. Historycy są zgodni co do tego, że ponad 70 milionów ludzi zmarło pod jego despotycznym rządem z powodu głodu, nawet wywołanego przemocą. 
Dopiero po śmierci Mao w 1976 roku nastąpiła radykalna i prawdziwie rewolucyjna zmiana. Punkt zwrotny, w którym Deng Xiaoping był bohaterem; niskiego wzrostu, ale o wielkich umiejętnościach i odwadze, który wyciągnął Chiny z niszczycielskiej nędzy, w jakie popadły. W 1978 roku rozpoczęto cztery słynne modernizacje, dotyczące rolnictwa, przemysłu, nauki i technologii, zdolne przekształcić Chiny w kraj o niepowstrzymanej potędze gospodarczej.
Następnie w 1979 r. Uchwalono inne bardzo ważne prawo, które przewidywało zablokowanie ogromnego wzrostu demograficznego, który pod naciskiem rewolucji kulturalnej doprowadził do tego, że Chiny mają ponad 1 miliard osób, tj. Prawo jednego dziecka. 
Począwszy od wczesnych lat osiemdziesiątych XX wieku utworzono Specjalne Strefy Ekonomiczne z otwarciem na zagraniczne kapitały, zwłaszcza na południowym wybrzeżu kraju. Pierwsze SSE to Xiamen, Shenzen, Shantou. Do Chin przybyły ogromne zagraniczne kapitały, dzięki czemu w ciągu 20 lat Chiny stały się fabryką świata.
Od 2001 roku Chiny stały się członkiem Światowej Organizacji Handlu (WTO), uzyskując tym samym możliwość eksportu i importu z minimalnymi opłatami celnymi, pomimo nieprzestrzegania żadnego z wymaganych parametrów (święta, prawa związkowe, godziny pracy itp. .). Chciwość amerykańskich i europejskich kapitalistów była zbyt wielka, aby uzyskać dostęp do ogromnego i bardzo taniego rynku pracy. Chińskiej sile roboczej, zdyscyplinowanej i wydajnej, płacono 5 dolarów dziennie za produkcję wszelkiego rodzaju śmieci po bardzo niskich kosztach.
Następnie w marcu 2007 r. Chiński parlament przyjął ustawę o prawie własności prywatnej, wprowadzając dekrety wykonawcze niemal w każdym szczególe. Według tego prawa państwo pozostaje na zawsze właścicielem strategicznych gałęzi przemysłu, gór, rzek, wód itp. oraz gruntów rolnych, które w związku z tym mogą zostać wywłaszczone w słusznej sprawie. Potwierdza się ponadto wyższość państwa w ogólnym kierunku gospodarki. 
Od tego czasu Chiny oficjalnie i prawnie stają się krajem o socjalistycznym systemie rynkowym. W kategoriach taoistycznych oznacza to, że woda (Yin) jest połączona z ogniem (Yang).
Oznacza to, że gospodarka, która ma tendencję do egalitaryzmu, jak socjalizm, harmonizuje z wysoce indywidualistyczną gospodarką, taką jak kapitalizm. Weź pod uwagę, że obecnie 65% chińskiej produkcji jest wytwarzane przez sektor prywatny. Było to możliwe również dlatego, że duże prace hydrologiczne wymagają teraz niewielkiej siły roboczej; budowa tamy 3 wąwozów na rzece Jangzi (ukończona w 2007 r.) i użycie mastodontycznych maszyn sprawiło, że miały drugorzędne znaczenie.
Zachód obudził śpiącego smoka i nie będzie już w stanie go zatrzymać. Chiny maja dziś świetnie przygotowaną klasę rządzącą, która studiowała na najlepszych uniwersytetach świata, a jednocześnie mają własne uniwersytety fizyki, matematyki i nauk ścisłych, zwłaszcza w Pekinie i Szanghaju.
W 2025 roku Chiny staną się samowystarczalne w wysokich technologiach: już dziś w telematyce, robotyce, słonecznej i produkcji silników elektrycznych są pierwsi na świecie: Huawei, Xiaomi, Oppo, Lenovo, Tencent, Suning i wielu innych działających w dziedzinie komunikacja to giganci, których obroty w niektórych przypadkach przekraczają 100 miliardów dolarów rocznie.
W końcu sukces Chin po wejściu na rynek światowy był nieunikniony, podobnie jak Japonii sto lat wcześniej. Sekret tego niesamowitego wzrostu tkwi w kulturze narodu chińskiego: ma on od tysiącleci etykę inspirowaną Konfucjuszem (etyka również Japończyków), opartą na kilku podstawowych zasadach: dyscyplinie, oddaniu rodzicom, pracy i nauce, szacunku do innych i hierarchii. Etyka świecka, pod pewnymi względami podobna do etyki kalwińskiej.
Jednak zarzuca się, że Chiny nie są państwem demokratycznym, jakby mogły stać się demokratyczne z dnia na dzień po 5000 historii zdominowanej przez despotyzm. Krytycy Chin odwołują się do modelu Hongkongu, który liczy 10 milionów mieszkańców i który stał się angielskim protektoratem po pierwszej wojnie opiumowej w 1841 roku. Zapomina się również, że Chiny zamieszkuje 1 miliard 411 milionów ludzi i że ma doświadczenie w szkoleniu ekonomicznym i społecznym, o którym mowa powyżej.
Obecnie Chińczycy czują się zwycięzcami, choć prowadzą politykę zagraniczną inspirowaną rozwagą Bismarka. Nie są zainteresowani militarnym podbojem świata. Co więcej, jedyne wojny o ekspansję terytorialną doprowadziły ich przez cesarzy w XVIII wieku do uzyskania obecnych naturalnych granic. Inne wojny były spowodowane interwencjami zewnętrznymi.
Mówi się też, że chcą podbić Afrykę; również w tym przypadku eksploatacja zasobów naturalnych jest rekompensowana budową ciągów komunikacyjnych, szpitali, szkół i przemysłu. Etiopia, Tanzania, Angola rozwijają się w bardzo szybkim tempie dzięki chińskiej współpracy.
Na koniec należy podkreślić inną podstawową cechę chińskiego ducha, a mianowicie przekonanie o kolistym spojrzeniu na czas, który charakteryzuje się naprzemiennymi rytmami Yin (ciemność i słabość) oraz Yang (światło i siła). Dziś żyją w wymiarze siły Yang, po tym, jak przez 3 wieki byli zdominowani przez wymiar Yin.
Ponadto, zgodnie z konfucjanizmem, przeznaczenie nieba (Ming) nieuchronnie wpływa na czyny ludzi. Nie oznacza to, że muszą rezygnować, raczej muszą zawsze pracować dla najlepszych, to znaczy muszą wypełniać swoje zadanie bez martwienia się o to, czy się odniesie sukces, czy nie. Jeśli osiągniesz zamierzony cel, jest to Ming, jeśli zawiedziesz, to Ming: ważne jest, aby postępować zgodnie ze swoimi skłonnościami, dla dobra własnego i innych.
Ale poza tymi rozważaniami można zauważyć, że dzisiejsze Chiny kierują się nieco osłabionym despotyzmem. 
Xi Jinping udowadnia, że ​​jest mężem stanu o wyjątkowych umiejętnościach i umiarze. Wszystkie świątynie, biblioteki, teatry, które Mao nakazał zniszczyć, są odbudowywane. Szkoły na wszystkich poziomach są nastawione na zaangażowanie w naukę i powagę zachowania wobec nauczycieli. Innymi słowy, Chiny ustanawiają dynastię, która przetrwa wieki.
Z pewnością model chiński nie jest zgodny z historią Europy opartą na prawach człowieka, własności prywatnej i wolności. Ale musimy przygotować się do życia z tym światowym supermocarstwem, które będzie hegemoniczne w nadchodzącym stuleciu (a także w przyszłości). Nowoczesna konfiguracja techniczna bez wątpienia sprzyja temu. Tylko konfrontacja i wiedza pozwolą nam na owocne i pokojowe współistnienie.
Jest jednak wiele wątpliwości, które dotyczą naszego losu, biorąc pod uwagę nihilistyczną degenerację, która opanowała Zachód.
 

763 odsłony średnio 5 (1 głos)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: O chińskim despotyzmie 
miarka, 2020.07.31 o 21:37
Rys historyczny dobry. Jest błąd, że wojny opiumowe prowadziła Anglia, podczas kiedy prowadziła je angielska korporacja prywatna (Kompania Wschodnioindyjska). Prywatna, a więc mogła się dopuszczać wszelkiej niemoralności (więc działać bezkarnie ponadnarodowo), a także miała przywileje królewskie w sprawach handlu, a więc i mogła dopuszczać się wszelkiej niesprawiedliwości, a w razie czego w pogotowiu miała wsparcie potęgi brytyjskiej. - Razem było to i bezkarne imperium ponadpaństwowe.
Można by tu jeszcze dodać że Chińczycy przyjęli tą naukę i sami działają podobnie. Opanowali nie tylko ONZ, ale ich biurokracja stoi na czele wszelkich agend globalizmu. - Chodzą słuchy że również ulega syjonizmowi. Niebezpieczne jest że ich biurokracja na szeroką skalę współpracuje z opanowaną przez Gatesa WHO oraz czerpie z jego miliardów. - Razem to biurokracja chińska stała byy na czwele korporacjonizmu-syjoniozmu-globalizmu, a naród chiński by to popierał. Jest się czego bać. To całkiem inna rasa ludzi.
Opowiedział mi znajomy, doświadczony podrywacz o swoim doświadczeniu z Chnką. Pogadali, ten był już pewny sukcesu kiedy mu odpowiedziała że nic z tego bo na takie relacjie nie pozwala jej religia. Okazało się że oni są jako rasa zamknięci w swoim gronie, zupełmie odporni na zakusy asymilacji z innymi rasami, kulturami i religiami.
To że idą w świat "pokojowo" nie przeszkadza im iść jako zwycięzcy i przyszli właściciele wszystkiego.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: O chińskim despotyzmie 
Jarosław Ruszkiewicz, 2020.08.01 o 16:43
Też nie jestem entuzjastą Chin ale takie czasy idą i powinniśmy tak się ustawić, żeby znowu wiatr w oczy nie wiał. Gorzej jak teraz, w każdym razie, już być nie może.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: O chińskim despotyzmie 
miarka, 2020.08.01 o 17:29
"Gorzej jak teraz, w każdym razie, już być nie może".

Gorzej to może być zawsze. Piekło dna nie ma :-((( Nadto sataniści są znacznie gorsi jak diabeł.
Chińczycy co prawda rozróżniają smoki na dobre i złe, ale diabeł to diabeł ... a oni ... mogą być goorsi. Poza tym kto ich powstrzyma od sojuszy z innymi wyznawcami smoka?
Dokąd pieniądz będzie rządził, będą rządzili i sataniści. Nam trzeba zupełnie innego ładu.
Poza tym co nam po pociesze że nie będzie gorzej, jak już nie ma perspektyw życia, jak już to co nazywamy polityką może nie być moralne, a więc i utrzymujące nas w zdolności do obrony koniecznej, oraz służebne życiu i zdolności przeżycia w człowieczeństwie?
A zauważ że nasze człowieczeństwo jest dziś w wielkim zagrożeniu. UE domaga się szczepionki GMO, Gates nad taką pracuje. Kombinuje i z czipami w niej i z dronami-robotami nanowymiarowymi, wstrzykiwanymi ze szczepionką a zdolnymi do kontroli naszej aktywności i naszego życia w każdym możliwym aspekcie z finansowym i zdowotnym na czele. Gates trwa w mocnych związkach finansowych i medycznych z Chińczykami. A przecież GMO to mutacje. Zmutowani nie bylibyśmy ludźmi.
Chińczycy dziś u siebie rządzący zawarli ze swoim społeczeństwem umowę społeczną, którą respektują. Wyobrażasz sobie że i nas mogliby objąć podobną, czy choćby dołączyć do tamtej? - Bo ja nie.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  

podobna tematyka

Alfax
W cieniu Covid -19 "pandemii " Rosja i Chiny ! (Świat)
Anna PK.
Rosnąca potęga Chin. (Gospodarka, ekonomia)
Jarosław Ruszkiewicz
Geopolityka a świat postCovidowy (Świat)
Jarosław Ruszkiewicz
USA czyli Imperium Dobra kontratakuje w Iraku (Świat)
Jarosław Ruszkiewicz
Czy Chiny poprą Iran? (Świat)
drnowopolski
Co nasi rosyjscy bracia wiedzieć powinni (Świat)
Paulus Aquarius - O.R.B.O
Iluminaci w Chinach czyli 18 priorytetów rozwoju państwa (Świat)
Piotr Testowicz
Niech rozkwita! (Inne)

© niepodległy.pl 2019-2020   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑