słowa kluczowe: bogactwo, duch ludzki, ideologia satanizmu, indywidualizm, liberalizm, materializm, mobilność, moralność, możność, pieniądze, posiadanie, prawo do wolności, sprawiedliwość, wolność, wolność dla, wspólnotowość, zniewolenie.
Idee2019.11.22 18:14

Wolność a cena za mobilność

 
 

W liberaliźmie tak naprawdę to jest nie wolność, a prawo do wolności kupowane za prawo do posiadania pieniędzy. - jest tylko złuda, iluzja, dobro abstrakcyjne, wirtualne, jest usiłowanie nasycenia pychy liberała i jego żądz nienasyconych z natury.


 

Liberaliści powinni już sie odczepić od wolności jako mającej inne cele jak oni (liberałowie, libertarianie czy „zmobilizowani”, anarchiści i bezpaństwowcy, ateiści czy internacjonaliści (a w rzeczywistości faszyści i oligarchowie oraz szowiniści dowolnie ideologiczni, w tym antynadnarodowi względem innych nacji).

Widać to zwłaszcza na przykładzie mobilności. Liberalistom potrzeba mobilności bo im ułatwia robienie biznesów to tu, to tam, lawirowanie z kosztami i podatkami, prawami i walutami, i jeszcze ułatwia bezkarność i ucieczkę, oraz korumpowanie zainteresowanych władz i sądów, autorytetów medialnych i samych mediów.

A wolności po co mobilność? – Przecież wolność mamy przede wszystkim dla obrony naszych stabilizacji, naszych obron koniecznych, warunków naszego przetrwania stanów agrsji i wrogich destabilizacji i demoralizacji.

– Dla wolności mobilizm to zdrada. On jej nie chroni. Nie chroni ani wolności, ani innych związanych z nią wartości – szczególnie natury – a wiec tożsamości, czyli stanu bycia sobą i u siebie, nie chroni i granic. Każda tożsamość wymaga stanowczej obrony. Tu wszystko w ideologii mobilizmu domaga sie otwartych granic.

- To dlatego natura i tożsamość, ale i własność, i tradycja, i doświadczenie, i nauka, i wychowanie i cała wielka sfera obrony rynków, przestrzeni i dóbr wspólnych naszych wspólnot, zwłaszcza gospodarki narodowej oraz pieniądza narodowego, monopoli narodowych, w tym obrony granic państwa jako jednego z tych dóbr wspólnych i tych własności niepodzielnych i niezbywalnych domagają się zamknięcia granic.

- Domagają się zwłaszcza zablokowania dopływu z zewnątrz naszych wrogów wewnętrznych – nie tylko pasożytów, ale i drapieżników usiłujących nam narzucać swoje prawa i swoje ideologie, i jeszcze pozostawania w tym bezkarnymi i wspieranymi przez różnych psychopatów, ale i zmanipulowane społeczności międzynarodowej.

- Mało tego - domagają się zwalczania tych, którzy już się u nas zainstalowali i rozgościli licząc na to że „dla świętego spokoju” od nacisków lewackich mediów międzynarodowych damy im bezkarnie, a nawet bez protestów uprawiać ich procedery.

 

Tymczasem liczne ruchy ideologiczne, a więc zmierzające do rozwalenia naszych ideowych systemów wartości i systemów prawnych z nich wynikających, oraz liczni sąsedzi, zwłaszcza szowiniści - oni wręcz żądają otwartych granic.

- Powstał nawet ruch „Otwarta Rzeczpospolita”, skrajnie zdradziecki względem polskości. Taki Soros pompuje gigantyczne pieniądze w rozwalanie granic obronnych państw i ich narodów właścicielskich.

Bo tak naprawdę to wszelkie rzeczywiste wspólnoty żądają zamkniętych granic.

- Bo tylko w zamkniętych wspólnotach dobro osobiste jednego członka przekłada sie na dobro wspólne i całej wspólnoty i każdego  z członków. – Tak samo i strata jednego przekłada się na stratę wsystkich.

Soros tu jest największym, ale samych takich państw zainteresowanych w naszej narodowj demoralizacji jest kilkadziesiąt – tu wyróżnia się Norwegia, ale jest i cały świat biznesu korporacjonistyczno-syjonistyczno-globalistycznego, który przez furtkę darowizn na wsparcie „organizacji pozarządowych” (NGOS), robi dywersę antypaństwową i antynarodową oraz sieje demoralizację).

 

Liberał jak szatan, sugeruje że im więcej wolności, tym lepiej. - To nieprawda.

- Wszystko co nas dotyczy ma swoje granice w których jest dla nas korzystne, dobre lub wspiera nasze życie i nasze cele, cele rodzinne, narodowe, religijne i ludzkie ludzkie. – Tylko Bóg może wszystko, ale i on nakłada ograniczenia sobie ze względu na nas, a i sama logika nakłada i na Niego ramy wielu ograniczeń.

Nadto liberał utożsamia z wolnością mobilność jako zdolność do przemieszczania się i sugeruje że najbardziej wolnymi są bogaci, bo żeby być mobilnym trzeba mieć możliwość przekraczania granic dzięki posiadaniu materialnemu np. pojazdów.

Obawiać się trzeba iż oszukuje lub błądzi, bo tak jak miłości nie da się kupić za żadne pieniądze, tak i wolności się kupić nie da poza kupieniem sobie chwilowej swobody. - Chwilowej, bo w końcu środków materialnych „wolnościowcowi”-liberaliście zabraknie.

Zabraknie, bo obie te ludzkie wartości należą do tej samej płaszczyzny duchowej – sprawiedliwości.

- A sprawiedliwość jest nieubłagana. Ma ruch jednokierunkowy jak piasek w klepsydrze, jak czas i życie – wydałeś posiadane zasoby, tracisz nie tylko wolność, ale i zdolność do jej odzyskania.

– Tak jest, bo sama logika tu mówi, że jak straciłeś zasoby, to nie masz zasobów, że zjadłeś jabłko, to nie masz jabłka, że nawet w ekonomii nie ma darmowych obiadów (a taki idiotyzm od dawna obalony, wciąż pokutuje w świecie polskich banksterów i PiS-wców), a i w handlu żeby ktoś mógł zyskać ktoś musi stracić (tu bandyckie oszustwo jeszcze mami globalizmem).

- Im wiecej zasobów roztrwonisz na woje wolności tym mniejsze masz zdolnosci ku dalszemu kupowaniu sobie „wolności” - tu jako „prawa do wolności”, aż w końcu tracisz go całkiem popadając w zniewolenie.

- Tak jest bo wolność rozumiana jako prawa i bogactwo to przeciwieństwa. - Bo tak niedostatek dóbr materialnych, jak i ich nadmiar, wiążą się ze zniewoleniem.

 

Człowiek bogaty nie jest wolny już dlatego, że jest przewidywalny. No, może poza przypadkami, kiedy jest zdemoralizowanym utracjuszem oddającym się szaleństwom.

– Wtedy jednak nie wiadomo co mu odbije – a to znaczy że ma raczej „możność” jak „wolność”. - Możność czerpaną z szaleństwa mentalnego, zaburzeń poczucia logiki, trzeźwości i świadomości rzeczywistości lub z uzurpacji satanizmu, a w szczególności z barbarzyńskiego, nieludzkiego traktowania innych.

- Ma raczej możność za którą szaleniec płaci cenę jakiej żądają – bo za możność człowiek już logiczne konsekwencje musi ponosić.

Możność to nie wolność, bo wolność prawdziwa pieniędzy nie potrzebuje. Ona sama na siebie pracuje, bo jest w służbie, w służbie odpowiedzialności, sprawiedliwości i człowieczeństwa dojrzałego.

– Wtedy to zwłaszcza wolność zyskuje gdy rezygnuje z cenienia bogactw które jednak uzależniają i zniewalają.

Jednak wolność u liberałów nie stawia sobie norm. Taka „liberalna wolność” jest nie tylko prawem, ale i władzą nad tymi czyim kosztem jest osiągana.

– Pytanie więc komu służy taka zdemoralizowana, bezcelowa, nieludzka wolność która nie ograniczy się i nie zrezygnuje z postaw nieludzkich?

 

Gdyby tak człowiek bogaty chciał zachowywać swoje bogactwa to by się skupiał na ich strzeżeniu, to by i nie tylko dbał o nowe zdobycze, ale zwłaszcza nie pozwalał sobie na wydatki których można uniknąć.

– A to znaczy że zrezygnowałby z mobilności która przecież sporo kosztuje.

 

Bo naprawdę to wolność jest mobilną, ale nie ze względu na stronę materialną, ale na stronę duchową człowieka.

Duch ludzki to duch wolny - wolny bo jest zakorzeniony w Bogu i jak wiatr „dmie kędy chce”.

Przecież ludzkim ideałem wolności jest „być wolnym jak ptak”; bo przecież ptaszkowie niebiescy są wolni od zbędnych trosk, w tym związanych z zabezpieczeniem materialnym.

 

Oczywiście im więcej czyjejś wolności tym bardziej ten wolny ma urozmaicone i atrakcyjne życie.

Tylko że tego nie zdobywa się uzurpacjami ani zaborem wolności innych.

Problem, że wraz ze wzrastającą jego wolnością musi wtedy rosnąć i jego odpowiedzialność za innych; bo to oni ustepują dla niej miejsca;

- bo to oni ograniczaja się w swoich aspiracjach na jego rzecz;

- bo ich dotyczy również równość i braterstwo nierozłącznie związane z wolnością i odpowiedzialnością.

Bo bez nich ona nie ma sensu.

- To dlatego w liberaliźmie wolność jest tylko wycieradłem otworu gębowego liberalnego potwora, który za wolność uważa tylko swoje bezkarne harce, gry i najdziksze swawole dla realizacji swoich mrzonek, roszczeń i uzurpacji, swoich żądz i chciejstw; kosztem zbrodni na innych ludziach i naturze.

Bo liberalizm to jednak nieodpowiedzialność za innych.

Liberalistyczne pojęcie wolności jest fałszywe, ono jest u nich w służbie indywidualizmu, a cała reszta to obiecanki-cacanki a glupiemu radość.

 

Tusk, guru polskich liberałów namawiał do konsumpcjonizmu „tu i teraz” tłumacząc że przyszedł czas trwonienia nagromadzonych dóbr.

– Co prawda był lepszy od PiS-wców co chcą jednym ruchem pozbawić Polaków ich dóbr nagromadzonych nie tylko na swoje potrzeby awaryjne, ale i na takie potrzeby przyszłych  pokoleń, (ale zawsze w intencji by je odbudowywać jeśli opresja zostanie przezwyciężona). Tu już by była rezygnacja z odbudowy w przyszłości, a więc i rezygnacja z myślenia wspólnotowego. – Tu by liberałowie-banksterzy mieli swój raj.

(Nawiasem mówiąc Tusk to najgorszy zdrajca jakiego do jego czasów polska ziemia nosiła, bo dobra, które nakazywał roztrwonić były naszymi jedynymi zasobami Narodu Polskiego, jego jedynym potencjałem umożliwiającym jego trwanie.

Jakimś cudem ocalało jeszcze coś z tych zasobów do tego, aby Naród dotą dotrwał i scalał jego członków ku ich obronie koniecznej. - Aby wola przetrwania Narodu okazała się dotąd żywą.

Teraz jednak PiS-owcy idą po resztę. - Chcą zagrabić nasze pieniądze na rzecz „zapłacenia” za nie cyferkami w zapisie bankowym, czyli dobrem wirtualnym, ale diabelski mechanizm wywłaszczenia przyszłych pokoleń z dóbr wspólnych ich Narodu, czy rodziny) jest ten sam.

I jedni i drudzy nam tłumaczą: wyzbądźta się pieniędzy, a będzieta wolni. – Ba, poczucie wolności będzieta mieli już przy ich wydawaniu. Tylko kochajta nas i róbta co my chcemy.

Pierwsi mówili nam „Lasciate ogni speranza”, czyli przyjmijta rzymiańskie i diabelskie zasady „prawne”, a więc „wyzbądźta się wszelkiej nadziei”, porządziliśta, to teraz musita oddać wszystko co mata i jeszcze zostać naszymi niewolnikami.

– Drudzy, już dzieci szatana, nowsza generacja mówią to samo tylko innymi słowami, słowami liberałów: „Mata prawa, wam się należy. - Wasze urojenia, uroszczenia, uzurpacje  i chciejstwa choćby nielogiczne i sprzeczne wewnętrznie (typowy tu idiotyzm „nie chcem, ale muszem”), też możeta realizować, bo Bóg was kocha, a jak kocha to wybacza, a jak kocha to daje wam to co wy chceta, a nie to co powinniśta dostać żeby to wam wyszło na dobre.

Z nami wam się lepiej opłaci mięć prawa jak wolności od Boga, wybierajta”.

 

– A ile frajdy i władzy przy tym – każdy będzie się wam kłaniał w pas... (Coś o tym wiem , bo raz byłem u Wierzynka w Krakowie. Po zamówieniu przez całą salę szedł do nas rząd pięknie ubranych kelnerów, każdy z jakimś elementem zastawy lub zamówienia, i każdy się niziutko kłaniał. Milutkie).

Ale tak naprawdę to pieniądze dają tylko poczucie wolności. Masz pieniądze, masz wstęp. Wszystko ci wolno – choćbyś narzygał, to posprzątaja z usmiechem.

Masz pieniądze a to forma prawa – daje władzę. - Teraz starczy mentalnie zmienić religię na taką (pogańską), że to władza stanowi prawa – i już mamy liberalizm – raka dzisiejszych czasów.

– Tylko że tak naprawdę to masz w tym układzie nie wolność, a prawo do wolności kupowane za prawo do posiadania pieniędzy.

- Masz złudę, iluzję, dobro abstrakcyjne, wirtualne, usiłowanie nasycenią pychy i żądz nienasyconych z natury.

 

Liberał podpowiada „wolność od...”, wyżej ceni „wolność do...”, nawet „łaskawie” w interakcji z innymi, czyli w działaniach grupowych (sugeruących te szlachetne – wspólnotowe, gdy grupowość zwykle oznacza zorganizowanę grupę przestepczą i to mafijnie powiązaną z władzą państwowa i mafiami.

 – Jednak zawsze w intencji korzystania z wolności. Owszem, jest ona od tego, ale w swoim czasie. Nawet „poszaleć miło kiedy czas po temu”. – Ale gdy nie jest „po temu”, to mamy patologie, a nawet psychopatię władzy.

– Oszustwo tu jest zwłaszcza w tym, że naprawdę to liberał pisze o „prawie do wolności”, a nie pisze o wolności jako „wolności dla ...”, czyli o wolności dobrze rozumianej, służebnej jej celom najpierw ludzkim, a zaraz potem narodowym, religijnym i rodzinnym.

– Nie pisze o celach wolności, celach służebnych człowieczeństwu.

Naprawdę to liberał pisze o mobilności destruktywnej, a nie konstruktywnej dla człowieczeństwa.

Naprawdę to pisze o mobilności ku celom ideologii satanizmu, zwłaszcza celom w zniewoleniu ludzkości, szczególnie przez materializm.

 

118 odsłon średnio 3 (2 głosy)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Wolność a cena za mobilność   
Ikulalibal, 2019.11.22 o 18:26
//Tu wszystko w ideologii mobilizmu domaga sie otwartych granic. //

I wspólnych pieniędzy najlepiej plastikowych.Jednej religii wyrażającej "ogólnoludzkie wartości".I kultur z zatartymi "ostrymi kantami" które mogłyby broń boże dzielić i utrudniać komunikacje.Jednego uniwersalnego języka którym byłby język angielski.No i rzecz jasna jednego,czuwającego nad wszystkim,rządu.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wolność a cena za mobilność 
miarka, 2019.11.22 o 19:41
Właśnie. Już mieliśmy argumentację "jedynie słuszną" że to co rząd robi jest dla naszego dobra, teraz dochodzi że rząd jest dobry bo to wszystko ma służyć naszej wolności.

Problem że wolność ma swoją cenę. Tu jeszcze pasuje stary dowcip o teściowej, której wkurzony zięć powiększył możliwości mobilne w ten sposób, że chwycił ją za kołnierz i wystawił za okno, po czym jej powiedział: "jeden swoją teściową otruł, drugi wepchnął pod rozpędzony samochód, a ja cię puszczam wolno. - I puścił wolno".
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  

© niepodległy.pl 2019   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑