słowa kluczowe: bezprawie, faszyzm gospodarczy, faszyzm prawny, liberalizm, moralność, odpowiedzialność, prawo, swobody polityczne i gospodarcze, szowinizm ideologiczny, wartości ludzkie, wolnościowcy, wolność, wolność sama w sobie, zalegalizowane bezprawie.
Polska2019.08.31 21:58

Uwaga na „wolnościowców”!

 

O wolności na tle notki dezinformacyjnej „Wolnościowcy”

 

Od zmowy Okrągłego Stołu popartej „nocną zmianą” i jak dotąd zgodnymi głosowaniami zdradzieckimi wobec Polski i Polaków, wszystkie partie będące jej dziećmi są partiami „wolnościowymi” w najgorszym, korwinowskim sensie.


 

Wolność to jedna z najważniejszych ludzkich wartości – wartości duchowych, wartości ideowych. To nasze ludzkie powołanie. To ważna część sprawiedliwości. - Zawsze w związku i wprost proporcjonalna do odpowierdzialności. Wolność jest podstawą dla miłości – zawsze aktu ludzkiej woli wolnej, świadomej i dobrej.

 

Już wyjściowa definicja wolnościowców w tej notce „edukacyjnej” jest poważnie fałszywa:

"Wolnościowcy to liberałowie, konserwatyści, libertarianie, narodowcy, konserwatywni liberałowie, monarchiści, ordoliberałowie, anarchokapitaliści, leseferyści, minarchiści, paleolibertarianie, wolnorynkowcy i wszyscy ci, którzy są w opozycji do socjalistów, narodowych socjalistów, socjaldemokratów, faszystów, bolszewików, nazistów i innych zamordystów postulujących różnorodne ograniczenia swobód politycznych i gospodarczych".

 

Autor notki "edukacyjnej" już od początku błędnie zalicza do wolnościowców „konserwatystów, narodowców, monarchistów” oraz "będących w opozycji" do "postulujących różnorodne ograniczenia swobód politycznych i gospodarczych".

– Inaczej mówiąc, to  zalicza do wolnościwców również tych co chcą powiększania swoich swobód działania nawet tam gdzie właśnie „wolność nałożyła na politykę i gospodarkę” określone wymogi w ramach służebności człowiekowi całej polityki, w tym gospodarki.

- Jest to błędne,  również dlatego że "konserwatyści, narodowcy i monarchiści"

to ludzie idei, a więc mają PRZEZ IDEE określony kierunek swoich celów i wartości.

- To te idee określają co „podmiotom politycznym i gospodarczym” wolno a czego nie. - Przez to owszem, ci "konserwatyści, narodowcy i monarchiści" potrzebują wolności, ale wolności określonej, a nie  wolności jako wartości "samej w sobie", która jest patologią z ludzkiego punktu widzenia.

- W szczególności potrzebują wolności ale określonej na rzecz czynienia dobrze i z priorytetem na rzecz dobra wspólnego (tutaj to nawet trzeba jasno określić że chodzi o dobro wspólne nadodu którego to państwo jest, w tym samo państwo – jedno z tych dóbr wspólnych.

"Wolność „sama w sobie”" jest „antypolityczna" i „antyludzka”, „stanowiona odgórnie”, czyli faszystowska i zawsze w ramach nakładanych przez aktualnych, faszystowskich kacyków przy władzy.

Wolnościowcy formalnie są przeciwko faszyzmowi, ale to pustosłowie, bo faszyzm gospodarczy i faszyzm prawny to ich podstawowe formy działania.

"Konserwatystów, narodowców i monarchistów" łączy wcale nie jakaś walka o wolności, bo oni się skupiają na władzy zwierzchniej nad całą sferą polityki w tym i nad prawami politycznymi, i nad władzami państwowymi i nad podmiotami gospodarczymi. – Tak więc to oni określają granice swobód politycznych i gospodarczych.

Rola "konserwatystów, narodowców i monarchistów" jest rolą przeciwstawną do roli „wolnościowców” – ludzi opętanych ideologią wolności jako wartości „samej w sobie”.

 

Drugi problem to ci "będący w opozycji" do "postulujących różnorodne ograniczenia swobód politycznych i gospodarczych".

Podkreślić trzeba że w ogóle to w życiu ludzkich społeczności "nie ma takiego zwierzęcia" jak "swobody polityczne i gospodarcze" – to tylko życzenie „wolnościowców”.

Takie swobody nie istnieją samoistnie – z ich zwiększaniem nie wiąże się nic korzystnego dla ludzi, a przeciwnie – za nimi może iść destrukcja życia społecznego. – One są wyłącznie elementem w ściśle określonych ramach polityki, a więc i w ramach tego co służy człowiekowi jako takiemu (w jego naturalnym, ideowym, duchowym rozumieniu).

Otóż w naturze ludzkich społeczności wszystko co „ludzkie” ma funkcje władcze wobec wszystkiego co „polityczne” (i odwrotnie - to co jest polityczne jest służebnym na rzecz tego co ludzkie).

Nie ma np. swobód politycznych, gospodarczych czy obyczajowych pozwalających komukolwiek na niemoralność, na nieprawość, ani na niesprawiedliwość.

- Swobód nie ma, choć są możliwości, co oznacza że ci którzy z tych możliwości korzystają muszą później ponosić bolesne tego konsekwencje.

 

- Tymczasem dzisiejsi „wolnościowcy” swoje patologiczne postawy nazywają „legalnymi” i „prawami” choć to tylko bezprawie „zalegalizowane” faszystowskimi, odgórnie narzucanymi aktami „prawa stanowionego” przez same władze państwowe, i to uzurpatorsko oraz bandycko, bo kosztami i stratami chcą obciążać innych jak wybrani na beneficjentów „wolności” w ich rozumieniu.

I cały szum wokół różych liberalizmów jest tylko po to żeby sraty czy koszty świadczeń na rzecz mających faktycznie nie istniejące prawa przerzucać na słabszych, uczciwych czy moralnych odpowiedzialnych – aby grupa „wolnościowców” mogła na nich pasożytować i zdobywać zbrodniczo środki na korupcję władz państwowych.

 

- Wolnościowcy międzypartyjni znieprawili tu cały system prawny - swoje „prawa” po faszystowsku „drukując z powietrza” i narzucając odgórnie, oraz wymuszając ich funkcję legalnego przez im służebną „kastą sędziowską” (wywodzoną od przywiezionej „na ruskich tankach”).

- - Faktyczne akty bezprawia  nazywając prawem, mimo iż w naturze tylko to nazywamy prawem co dajemy komuś w zamian za wypełniony względem nas umówiony obowiązek. One się „z powietrza” nie biorą.

- Tak jak prawem nie może być uznany żaden przepis sprzeczny z moralnością i jej celami, oraz zasadami sprawiedliwości, prawem nazwane nie może być nic co występuje wbrew naturze (w sąsiedniej notce Jan Twardowski podobnie pisze iż siłom natury to nawet PiS się nie postawi).

 

Wolność to wartość ludzka, zaś "swobody polityczne i gospodarcze" to jakiś termin pochodny od polityki, która jest wartością polityczną, wartości niższego rzędu od wartości ludzkich.

- Pochodny od polityki której celem jest służyć człowiekowi, a więc i jego ludzkim wartościom, zaczynając od wspierania dobrych celów ludzkiej miłości.

 I ta pochodna, czyli te „swobody” mogą mieć sens tylko i wyłącznie wtedy KIEDY WCIĄŻ DOBRZE SŁUŻĄ LUDZKIM CELOM POLITYKI PAŃSTWA I CELOM NARODU, KTÓREGO PAŃSTWO JEST.

Tutaj u „wolnościowców”  te cele są w ogóle antypolityczne, a “wolność” która tu ma miejsce wyraża się nie miłością a nienawiścią do tego co ludzkie. – Jasno trzeba powiedzieć że jest to wolność ku egoizmowi i interesowności krótkowzrocznej wyłącznie dla „wolnościowców”.

– Ta „wolność” wyraża się nienawiścią do tego wszystkiego co społeczności ludzkie zintegrowały z chaosu i anarchii poprzedzających integrację i kulturę.

- Ta „wolność” wyraża się dążeniem do chaosu i anarchi, do braku zasad i celów, braku odpowiedzialności za innych, a nawet za siebie – bo taka „wolnościowość” powoduje powszechną bezmyślność, głupowaciznę i nieodpowiedzialność.

 

Brak myślenia wspólnotowego „głowy” odpowiedzialnej za decyzje dobre dla przyszłości wspólnoty narodowej i jej poszczególnych członków prowadzi do takich celów „wolnościowców” od KORWINA jak:

„Wolnościowcy popierają niskie, proste podatki, albo wręcz podatki dobrowolne. Wolnościowcy sprzeciwiają się państwowemu obowiązkowi wojskowemu, szkolnemu i emerytalnemu. Sprzeciwiają się temu by służba zdrowia i szkolnictwo były państwowe. Wolnościowcy nie akceptują państwowych koncesji, licencji, redystrybucji, dotacji i ingerencji państwa w gospodarkę. Wolnościowcy uważają, że szkoły, szpitale, telewizje, poczty, muzea, firmy ubezpieczeniowe, banki, kluby sportowe, huty, lasy, stocznie, przedsiębiorstwa komunalne, agencje ochrony i detektywistyczne, milicje, firmy militarne i wszelkie inne przedsiębiorstwa, fundacje, spółdzielnie czy konsorcja powinny być prywatne”.

 

Niby idzie im o wolność, a chcą likwidować państwo które by miało wolności wszystkich obywateli pilnować, przez co mieli by ją tylko zbrodniarze, niemoralni i bogacze.

Niby idzie im o wolność, a chcą prywatyzować i zawłaszczać własność Narodu - własność z natury nezbywalną – element duchowy i materialny stojący na straży wolności Narodu.

Chcą ją „prywatyzować”, choć natura tu przypomina iż właśnie to jest prywatne – jest własnością Narodu.

– Przypomina że prawdziwie prywatne to narodowe lub otrzymywane od narodu, czy w skali rodzinnej od rodziców, a w skali duchowej – od Boga.

Niby idzie tu „wolnościowcom” również o wolność, a kosztem likwidacji państwa i jego monopoli oraz władzy nad gospodarką.

- Tylko że jakoś przemilczane jest że na zwolnione miejsce mają tu wejść w ramach monopolistów korporacje prywatne – i to wcale nie muszą być polskie, patriotyczne, ideowe i moralne według szczytnych zasad moralnych naszego Narodu. Przeciwnie – tu już tylko czekają wrogowie Polski i Polaków – niemoralni i szowinistyczni dowolnej ideologii.

 

Wolnościowość w wersji propagatora Partii KORWIN jest jak najdalsza od przyznawania priorytetów celom wspólnotowym, a więc i społecznie użytecznym, a przeciwnie – lansuje nieodpowiedzialność w tych wszystkich sprawach narodu i jego państwa na rzecz swobód działania indywidualistów.

– A że brak odpowiedzialności w naturze wiąże się z brakiem wolności, to i nieodpowiedzialność za ogół wspólnoty narodowej, nieodpowiedzialność za kontrolowanie przez naród poczynań władz państwowych z możliwością ich błyskawicznej wymiany w przypadku niemoralności i niekompetencji, musi prowadzić do tragicznych skutków dla Państwa i Narodu Polskiego.

Od zmowy Okrągłego Stołu popartej „nocną zmianą” i jak dotąd zgodnymi głosowaniami zdradzieckimi wobec Polski i Polaków, wszystkie partie będące jej dziećmi są partiami „wolnościowymi” w najgorszym, korwinowskim sensie.

To typowe dla ruchów ideologicznych które podszywają się pod ideowe, że zaczynają od prezentowania fałszywych celów i fałszywych obietnic.

- „Wolnościowcy” bałamucą bo wolność nie jest wartością samoistną – Jest powiązana przede wszystkim z odpowiedzialnością i miłością, oraz równością i braterstwe – też niesamoistnymi. - Ona ma swoje cele ideowe. - Ona jest nie tylko dla nas, ale i my dla niej i dla jej celów.

- „Wolnościowcy” docelowo chcą prowadzić zbałamuconą przez siebie społeczność państwową ku zamordyzmowi i niewolnictwu, a w końcu zagładzie (zbałamuceni, a więc i „nie wiedzący co czynią” mogą być i pośród nich).

 

A najgorzej „na już” na tych „wolnościowcach” to wychodzi Konfederacja. Szkoda że nie znaleźli aż dotąd sposobu na zneutralizowanie szaleństw „wolnościowców”, a przynajmniej przekonania wyborców że Konfederacja ma tylko jeden cel – zwróci Polskę Polakom przez stworzenie warunków dla demokratycznych w pełni wyborów i dla kontroli władz państwowych przez jego władzę zwierzchnią – Naród Polski z możliwością ich wymiany przez całą kadencję.

Po tych uregulowaniach Konfederacja ma uruchomić nowe wybory i się rozwiązać. Bez tej zasady jest niewiarygodna właśnie z powodu „wolnościowców”.

 

177 odsłon średnio 5 (2 głosy)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora

© niepodległy.pl 2019   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑