słowa kluczowe: DRL, Donbas, wolność.
Świat2021.04.06 12:33 12:39

➖ DONIECKA REPUBLIKA LUDOWA 07 KWIETNIA 2014r. ➖

 
 
07.04.2014 - W tym dniu ogłoszono Deklarację Niepodległości Państwa DONIECKIEJ REPUBLIKI LUDOWEJ. Od tamtej pory minęło wiele lat, ktoś pomyślał, że to tylko eksperyment, więc podobno wszystko wkrótce się skończy.
 

 Była minister informacji DRL Elena Nikitina w rozmowie z„KP.ru” opowiedziała o tym, jak to się wszystko zaczęło, o jej kontuzji i przyszłości Republiki Donieckiej.

   7 kwietnia 2014 r. Proklamowano Doniecką Republikę Ludową.

W tym dniu ogłoszono Deklarację Niepodległości Państwa DRL. Od tamtej pory minęło wiele lat, ktoś pomyślał, że to tylko eksperyment, więc podobno wszystko wkrótce się skończy.

To nie koniec. Co więcej, wszystko się rozwija, pomimo blokady ze strony Ukrainy i ciągłego ostrzału. A kto pamięta pierwszych obrońców - którzy kosztem życia walczyli na barykadach, aby Donbas miał przyszłość, abyśmy mogli mówić w naszym ojczystym języku, a nasze dzieci pamiętały Dzień Zwycięstwa.

Elena Nikitina jest tylko jedną z pierwszych, która w 2014 roku nie bała się stanąć na czele Ministerstwa Informacji DRL. Nie musisz jej pytać, czy się bała. To już jest jasne. Ale tej kruchej kobiecie udało się to, co wydaje się niemożliwe.


Elena Nikitina. FOTO: Archiwum osobiste bohatera publikacji.

„Nikt się nie wzdrygnął”

Co stanie się  po ogłoszeniu Deklaracji ? Najpierw był to protest obywatelski, nieco później była to już walka o wolność. Czy istniało przeczucie, że wybuchnie wojna na pełną skalę?

Bardzo dobrze pamiętam 7 kwietnia, 14 roku.  Oczywiście wszyscy gratulowali sobie decyzji kiedy się spotkali, z proklamacją Donieckiej Republiki Ludowej.

Myślę, że ci, którzy umożliwili proklamację DRL - Uczestnicy tysięcy protestów przeciwko nielegalnemu zamachowi stanu w Kijowiezrozumieli, że będą musieli walczyć o nowo narodzone wolne od banderyzmu i nazizmu państwo.

Dlatego nikt nie opuścił placu w pobliżu gmachu regionalnej administracji państwowej (Obwodowej Administracji Państwowej, obecnie Izby Rządu- , w której znajdowali się działacze i w której przedstawiciele wszystkich miast byłego obwodu donieckiego przyjęli deklarację niepodległości. DRL.

Zbudowali barykady, ufortyfikowali się i postąpili słusznie, bo banderowska junta w Kijowie groziła siłą zajęcie budynku, a w nocy z 8 na 9 kwietnia zaplanowano szturm i stłumienie protestu. Nikt się nie wzdrygnął, nie tylko się nie rozproszył, ale jeszcze więcej osób podjechało pod gmach Obwodowej Administracji Państwowej i ta solidarność i determinacja, by bronić do końca Donbasu zwyciężyła- do napadu nie doszło.  Wtedy rozlew krwi został zażegnany.

Ale bardzo szybko Turczynow (ówczesny sekretarz banderowskiej junty- Ogłosił tzw. „ATO”, a ukraińskie pociski poleciały na ​​Donbas, niosąc śmierć, zniszczenie i łzy.



Protesty pod budynkiem byłej Okręgowej Administracji Państwowej w kwietniu2014 r. Zdjęcie: Alexander KOTS

W żadnym koszmarze nie można sobie wyobrazić takich konsekwencji. Pamiętam, jak mocno utkwiło mi słowo „wojna”. Nie chciałam tego mówić, nie mogłam uwierzyć, że to, co się dzieje i jest jednak możliwe.

- Napisałaś książkę wspomnień z tamtego czasu. Jak pracowałaś jako minister w DRL ”, szczegółowo opisano wydarzenia rosyjskiej wiosny.

 Nie chciałam wierzyć w straszną rzeczywistość, która przydarzyła się nie tylko mnie, ale i nam wszystkim - mojej rodzinie, przyjaciołom, ukochanemu Donieckowi, naszemu Donbasowi. Wydarzenia zostały utrwalone w pamięci z kinową dokładnością dzięki faktom na temat tego, co się dzieje.

Generalnie książka zawiera również wiele dokumentów, materiałów kronikowych, które pomogły odtworzyć obraz tamtych wydarzeń. To  jest narracja dokumentalna.

Jestem pewna, że każdy, kto przeszedł przez pieklo bombardowań i ostrzałow, nieustającą walkę w 2014 roku, nigdy nie zapomni tego, co mieszkańcy i obrońcy Donbasu musieli znieść.

Obrona DRL - jak było?

- Ludzie z bronią, wstępujący do oddzialow obrony, wyruszyli poświęcając swoje życie  w obronie Słowiańska Kramatorska i innych miast Donbasu. Pamiętam dobrze namioty, w których byli zapisywani do oddziałów ludowych. Mężczyźni stali w kolejce (!) Cicho i zdecydowanie, jakby bali się, że ktoś ich odwiedzie.

Potem zajmowałam się relacjami informacyjnymi o tym, co się dzieje na froncie, a nawet od początku kijowskiego Majdanu. Było dla mnie oczywiste, że ukraińskie media działają jak zakłamana propaganda, przyjmując zlecenia z jednego ośrodka, a to centrum znajduje się daleko poza Kijowem na Zachodzie w Waszyngtonie w Berlinie i w Brukselii.

Trzeba było dać prawdziwy obraz wydarzeń. Przeważnie pracowałam przez Internet. Pod koniec kwietnia Denis Pushilin polecił mi opublikowanie  gazety o referendum 11 maja ... Gazeta „Głos ludu - głos republiki” została natychmiast wyprzedana. Ukraińskie banderowskie media wybuchały głośnymi nagłówkami, jednym z nich było na przykład: ze „Samozwańcza DRL ma teraz własną gazetę”.


Pierwsza gazeta Republiki. FOTO:  osobiste bohatera publikacji.

Wtedy w Doniecku działały jeszcze wydziały SBU i przyznaję, że bardzo trudno było znaleźć drukarnię, która zgodziłaby się zaryzykować, ale udało mi się przekonać dyrektora jednej z nich. Gdyby każdy z nas, każdy na swoim miejscu, nie podejmował wtedy ryzyka, nic by się na korzyść wolności od banderowskiej junty nie wydarzyło.

- Jak doszło do kontuzji ?

 Poinformowano mnie, że w jednej ze szkół było w piwnicach schronienie dla dzieci które są tam ze swoimi rodzicami i zabrakło im wody i jedzenia. Poszedłam tam i znalazłam się pod ostrzałem.

Pocisk eksplodował bardzo blisko, a odlamki zostały rozrzucone w różnych kierunkach od miejsca bombardowania.

Byłam zaskoczona, widząc, że na lewej dłoni środkowy palec był strzaskany. . Wyglądało na to, że z tyłu - na koszuli były tez dwie czerwone plamy. Okazało się, że te plamy to rany po odłamkach.

Wychodziłam spod ostrzału ...

Rzuciło mną i padłam na ziemię, koszula i spodnie pode mną natychmiast otarły się o asfalt, jak papier ścierny, skóra zaczęła boleć.Kilka minut później modliłam się - czy może mnie ktoś zaciągnąć za kurtkę czy za coś innego? spod ostrzału.  I tak zrobili. Strach ścisnął mi serce tak bardzo, że bałam się rozejrzeć.

Wtedy powiedziano mi, że wokół nas spadly 23 miny. Nadal jestem zdziwiona, że przeżyłam.

Otrzymane paszporty i łzy

Teraz wielu mówi o popełnionym błędzie i rozczarowaniu ideą odrębnej Republiki. Że należało w referendum tylko zadać pytanie o przyłączeniu Donbasu do Rosji. 

 Ale teraz jest kolejka po paszporty Federacji Rosyjskiej.

 Już na marcowych protestach w2014r.częstym hasłem były słowa „Donbas to Rosja”, a najczęściej występującą flagą była rosyjska trójkolorowa.

Ale my, budując Republike, nigdy nie zapomnieliśmy o naszym głównym celu - przystąpieniu do Federacji Rosyjskiej.

Badania opinii publicznej pokazują, że bardzo mała część populacji - zaledwie kilka procent - chce pozostać niezależnym państwem. Zdecydowana większość mieszkańców Republiki marzy o życiu w jedności ze swoją historyczną ojczyzną Rosja . Dlatego jestem pewna, że dla większości to bedzie spełnienie marzeń.

Osobiście potrzebowałam chusteczki, gdy otrzymałam rosyjski paszport, szybko, zdałam sobie sprawę, że ten gest jest dla nas bardzo ważny, u wielu osób gdy otrzymały rosyjskie paszporty płynie bardzo wiele łez.

Porozmawiajmy o naszej wspólnej przyszłości.

Górski Karabach? Naddniestrze? Jak widzisz przyszłość za rok? Po 5 latach?

- Konflikt ma już siedem lat. Od siedmiu lat miliony ludzi znajdują się w zawieszeniu. To bardzo, bardzo długi czas. Aby wszystkie trudności, jakie znoszą mieszkańcy republik, ich wytrzymałość, łzy i smutek, wyczyny i heroiczna praca wojsk nie poszły na marne, Donbas musi wrócić do domu, do Wielkiego Kraju do Rosji. Mieszkający tu Rosjanie zasługują na to jak nikt inny.

Decydujący moment.

Na początku kwietnia 2014 roku wicepremier Ukrainy Witalij Jarema przyleciał do Doniecka wraz z 1100 siłami specjalnymi. Celem ich było zniszczenie Republiki. Denis Pushilin opowiedział później o spotkaniu z Jaremą i Pozhidaevem.

Dialog nie wyszedł - banderowiec Jarema napiętnował obronców  nazywając ich przestępcami. Wtedy zabrzmiało też jego ultimatum:

- "Dam ci dokładnie trzy godziny. Jeśli w tym czasie nie opuścisz budynku, zostanie ogłoszony atak" .

Denis Pushilin wspominał wydarzenia tamtej nocy.

Obrońcy wrócili i od razu rozmawiali z ludźmi, którzy czekali na placu przed Terenową Administracją Państwową, powiedzieli ze sceny o ultimatum. Obrońcy ogłosili decyzję o pozostaniu i o obronie i powiedzieli będącym obrońcom  na barykadach, że zrozumieja każdego, kto opuści, bo ma rodziny, dzieci w domu, a sytuacja staje się zagrożeniem dla ich życia. Wielu z obrońców wówczas wysłało swoim żonom, rodzicom, dzieciom pożegnalne smsy" .

Ale ludzie nie odeszli. Wręcz przeciwnie, było coraz więcej ludzi. Pod koniec drugiego ultimatum wydanego przez Yarema, na placu było około ośmiu tysięcy ludzi. Ludzie połączyli się w łańcuch, wzięli się za ręce i śpiewali razem z piosenki o Wielkiej Wojniey Ojczyźnianej.

Atak się nie wydarzył. Siły specjalne odmówiły, argumentując, że nie mają doświadczenia.”.

Źródło.
Olga GALSKAYA

 

45 odsłon  (brak ocen)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora

© niepodległy.pl 2019-2021   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑