słowa kluczowe: PMC Wagner, Ukraina.
Świat2021.03.15 20:35 03.16 10:07

Opis mrożącej krew w żyłach akcji.

 
 

W kwietniu bieżącego roku, w postaci dokumentalnej, zostanie ujawnione śledztwo  prowadzone przez przywódcę grupy Bellingcat, Christo Grozewa, w sprawie zakłócenia operacji specjalnej mającej na celu zatrzymanie bojowników PMC Wagnera na Białorusi w 2020 roku. 


 

ODokument Grozewa będzie o tym, jak wywiad NATO (USA iTurcja) wraz z Ukrainą szykowali Putinowi "sztuczkę" i co z tego wynikło. Rozmawiają o tym dziennikarze ukraińscy."Зеленский не понял, что происходило. Его полностью дезинформировали". Гордон и Бутусов о провале спецоперации по вагнеровцам / ГОРДОН (gordonua.com)  (Tłumaczenie i skrócenie oryginalnego tekstu własne autorki) 

Christo Grozew nakręcił siedem wywiadów. Wśród tych siedmiu osób są oficerowie Głównego Zarządu Wywiadu Wojskowego Ukrainy, którzy byli bezpośrednio zaangażowani w operację specjalną, oraz politycy z Rady Najwyższej.

Rosyjska Grupa Wagnera jest uważana przez przeciwników politycznych za grupę terrorystyczną, a na Ukrainie jest oskarżana o szereg akcji przeciwko wojskom ukraińskim w wojnie w Donbasie.

Przygotowania do tej akcji przeciwko "wagnerowcom" rozpoczęto w 2018 roku i brali w niej udział ludzie, którzy udzielili wywiadu dla Grozewa, wraz z oficerami sił specjalnych, mieli bezpośrednio zapewnić pojmanie terrorystów.

Plan akcji porwania "wagnrowców".

Należało zebrać członków Grupy Wagnera pod pretekstem wyjazdu do Wenezueli do ochrony nowowybudowanych wież wiertniczych. Platformy wiertnicze zostały otwarte w Wenezueli na rok przed planowaną operacją. Do pilnowania tych wież zatrudniano ludzi z Federacji Rosyjskiej. A ponieważ już minął rok, to żaden z "wagnerowców" nie podejrzewał, że coś jest nie tak: to znaczy Rosjanie regularnie od roku podróżują, aby i strzec tych platform wiertniczych.

Wszystko to dokonał nie tylko wywiad ukraiński, ale wspólnie ze służbami wywiadowczymi Stanów Zjednoczonych Ameryki. Oznacza to, że operacja,  została autoryzowana na dość wysokim szczeblu. I to nie jest nawet osobista sprawa Ukrainy, ale była to wspólna praca z Ukraińców z sojusznikami. Oznacza to, że był to poważny i głęboki plan strategiczny.

Dodatkowo należy powiedzieć o bardzo ważnej i głębokiej strategii, która została włączona do tej operacji. Ponieważ trwają negocjacje pokojowe z Federacją Rosyjską, a prezydent Ukrainy wielokrotnie podkreślał swoje inicjatywy pokojowe, cała operacja została przemyślana w taki sposób, aby w żaden sposób odpowiedzialność za jej organizację i realizację nie można było obarczać Ukrainą.

- Widzimy więc, że 32 osoby (jedna odmówiła w ostatniej chwili) wyjeżdżają z Federacji Rosyjskiej, 32 wsiadają do autobusu. W jednym autobusie opuszczają Rosję i przekraczają granicę z Białorusią. W tym czasie na Biłaorusi trwają przygotowania do wyborów prezydenckich. Białoruska straż graniczna dokładnie sprawdza, kim są te osoby, ale nie znajduje żadnych kompromitujących informacji. Ci ludzie pochodzą z różnych części Federacji Rosyjskiej, nic ich nie łączy, nikt nie wie, po co tu są.
- Faktem jest, że przestrzeń powietrzna Rosji jest zamknięta, poddana kwarantannie, nie ma bezpośrednich lotów, dlatego oczywiście podróż po Białorusi jest całkowicie naturalna i nie może budzić żadnych podejrzeń.

Na pokład miały wejść 32 osoby. Kilku z nich nie było częścią Grupy Wagnera,  4 osoby to byli członkowie grupy antyterrorystycznej i 28 wagnerowskich bojowników, którzy brali udział w różnego rodzaju aktach bojowych.
- A więc ta grupa przyjeżdża z Moskwy do Mińska, z Mińska liniami tureckimi do Stambułu, a ze Stambułu rzekomo do Caracas, stolicy Wenezueli. Podczas gdy samolot miał lecieć z Mińska do Stambułu, znajdowałby się w przestrzeni powietrznej Ukrainy przez 27 minut.
- W ciągu tych 27 minut należało odebrać sygnał z Mińska, że ​​na pokładzie samolotu znajdują się materiały wybuchowe, a pilot , zgodnie z regulaminem lotów, miał wylądować tym samolotem na terytorium Ukrainy. Gotowe były dwa lotniska: Boryspol i zapasowe w Odessie.

Akcję dopracowano w szczegółach, wprowadzono różne wersje i scenariusze, tzn. na pokładzie może być sygnał „wybuchu”, albo może zdarzyć się wypadek, chora osoba i tak dalej. Istnieją przypadki określone przez organizację lotnictwa cywilnego, w których awaryjne lądowanie statku powietrznego jest ujęte w regulaminach.

Na pokładzie znajdowało się kilku uzbrojonych mężczyzn ze strony tureckiej, którzy w razie jakichkolwiek problemów rozwiązaliby tę kwestię na pokładzie. A ze strony ukraińskiej też było kilka osób, które posiadały umiejętności walki wręcz. Było to konieczne kiedy ewentualnie ktoś z "Wagnerowców" miał podejrzenie, że coś jest nie tak z tym lotem. Chodziło o to aby aby nie doszło do porwania samolotu. Ci nieprzygotowani ludzie, którzy tam siedzieli, nie mieli szans na porwanie samolotu. Po prostu nie mogli dotrzeć ani do kokpitu, ani do żadnych ważnych instalacji. Nigdy nie mieli szansy, byli całkowicie pod kontrolą.

- Ukraiński wywiad przeprowadził kilka próbnych startów i lotów. Wszystko zostało przemyślane dosłownie w sekundach, aby ta operacja przebiegła bezproblemowo. Również oskarżenia pod adresem członków Grupy Wagnera którzy byli na pokładzie były również przygotowane z wyprzedzeniem . A kiedy ten samolot wylądowałby na terytorium Ukrainy, ci "panowie fortuny" zostaliby natychmiast obciążeni określonymi opłatami, a Ukraina mogłaby dalej realizować plany we współpracy z zachodnimi partnerami.-
Była pełna gotowość, że ten samolot jest bez żadnego ryzyka dla Ukrainy ... Należy podkreślić: to znaczy Ukraina nie narusza żadnych porozumień, nie strzela, nie wjeżdża na terytorium Rosji, nie ląduje rosyjski samolot, nie podejmuje żadnych wrogich działań. Tyle, że turecki pilot w sytuacji awaryjnej ląduje na ukraińskim lotnisku. To absolutnie standardowa sytuacja na świecie.

Przygotowane wszystko było tak, że wszystkie  atuty były w rękach prezydenta Ukrainy  i oczywiście szef Głównej Dyrekcji Wywiadu miał obowiązek poinformować prezydenta, o tym co się stanie.Prezydent otrzymał pełną informację, że ta przygotowywana przez bardzo długi czas, ponad półtora roku operacja, że ​​biorą w niej udział nasi sojusznicy - służby specjalne NATO i Stany Zjednoczone. 

Spotkanie odbyło się w gabinecie prezydenta i na tym spotkaniu zdecydowano, aby akcję odłożyć.
"- Kto był na spotkaniu?"
"- To był dość szeroki krąg ludzi. Był prezydent Ukrainy, był szef Kancelarii Prezydenta Andrij Jermak, był szef komitetu wywiadu - pierwszy zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rusłan Demczenko, był zastępca szefa Kancelarii Prezydenta. W gabinecie obecni byli Roman Maszowiec i sekretarz prezydenta Marii Lewczenko. I tak ci ludzie otrzymali pełną informację, usłyszeli o tym, co się dzieje."

"Nie ma żadnego dochodzenia, trudno mi teraz powiedzieć, kto dokładnie i co powiedział szczegółowo, tzn kto powiedział "nie". Istnieją dowody na to, że pierwszym, który powiedział „nie”, był szef Kancelarii Prezydenta Andriy Jermak. W tym czasie prowadził osobiste negocjacje z doradcą Prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrijem Kozakiem i znowu dyskutowano o czymś w rodzaju rozejmu, zawieszeniu broni. To znaczy, Jermak powiedział „nie”, prezydent Ukrainy go nie powstrzymał i faktycznie poparł tę decyzję."

"Odroczenie operacji oznaczało w istocie jej niepowodzenie. Bo trzymanie 30 osób w Mińsku w przededniu wyborów w hotelu w oczekiwaniu na coś przez kilka dni to jednoznaczny wyciek informacji. To są ludzie, którzy pewnie komuś coś podejrzewanego powiedzą. Na pewno będą obserwowani. Nawet  na Ukrainie, jeśli ktoś pochodzi z innego kraju, 30 mężczyzn określonego typu, z określonej dziedziny działalności budzi podejrzenie..."

"- W okresie epidemii było widać, że ci ludzie absolutnie nie są turystami, którzy siedzą w pokoju lub poruszają się w małych grupach, w sposób zorganizowany, absolutnie nietowarzyski."
" A potem bardzo ciekawa historia", relacjonuje dziennikarz. "Rozmawiam z Aleksandrem Łukaszenką i mówi, że "dziękujemy naszym ukraińskim kolegom za ostrzeżenie nas, że Wagnerowcy przedostali się tutaj i przed wyborami przeprowadzą tu zamieszki". I nieoficjalnie mówi mi, że przekażemy ich Ukrainie. Po rozmowie z Łukaszenką dzwoni do mnie korespondent Radia Swoboda, jeżdżę po Mińsku i mówię, że Łukaszenka przekaże Ukrainie zwolenników Wagnera."
Informacje te są rozbieżne. Łukaszenko złości i dzwoni z pretensjami do Putina. Następnego dnia, do Mińska przybywa specjalna grupa FSB - sprawdzają wszystkie loty, każdy samolot - a potem, jak wiemy, "Wagnerowcy" są wysyłani do Rosji.
To oznacza, że ​​pojawia się stwierdenie, że ktoś z terytorium Ukrainy ostrzegł Białorusinów: „Przyjmijcie ich, żeby w żadnym wypadku nie trafili na Ukrainę”. Ktoś też ostrzegł Rosjan."

Akcja powyższa miała dostarczyć atutów stronie ukraińskiej dla wymiany jeńców. Rosjanie trzymają 200 ukrainskich zakładników, czy jeńców, natomiast strona ukraińska nie ma nikogo. Wagnerowcy byliby bardzo cennym argumentem dla rozmów i wymiany.
https://gordonua.com/publications/zelenskij-ne-ponjal-chto-proishodilo-ego-polnostju-dezinformirovali-gordon-i-butusov-o-provale-spetsoperatsii-po-vagnerovtsam-1544023.html

 

185 odsłon średnio 1 (1 głos)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Opis mrożącej krew w żyłach akcji. 
interesariusz, 2021.03.16 o 07:20
"przekażemy JE Ukrainie" ? nie kumam
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  

© niepodległy.pl 2019-2021   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑