słowa kluczowe: USA, agresja, dyktatura, hipokryzja.
Świat2021.03.08 09:02

Jak Biden chroni despotycznych saudyjskich morderców

 

Czyli ukryta rzeczywistość amerykańskiej polityki zagranicznej

 

To, że Stany Zjednoczone sprzeciwiają się tyranii, jest jaskrawym mitem. Jednak nie tylko się w to wierzy, ale często wykorzystuje się do usprawiedliwiania wojen, bombardowań, sankcji i przedłużających się konfliktów.


 

Podstawowym elementem amerykańskiego dyskursu głównego nurtu jest to, że Stany Zjednoczone sprzeciwiają się tyranii i despotyzmowi oraz wspierają wolność i demokrację na całym świecie. Ochrona morderczych despotów to była domena Donalda Trumpa ale nie normalnych, uczciwych amerykańskich prezydentów. To przekonanie o roli USA w świecie przenika praktycznie każdą główną dyskusję dotyczącą polityki zagranicznej.

Kiedy Stany Zjednoczone chcą rozpocząć nową wojnę - z Irakiem, Libią, Syrią itd. - osiągają to, twierdząc, że przynajmniej częściowo kierują się przerażeniem tyranią przywódców tego kraju. Kiedy chcą wprowadzić zmianę reżimu lub wspierać antydemokratyczne zamachy stanu - w Wenezueli, Iranie, Boliwii, Hondurasie - używają tego samego uzasadnienia. Kiedy rząd USA i jego partnerzy medialni chcą zwiększyć wrogość i strach, jakie Amerykanie żyją wobec wrogich krajów - Rosji, Chin, Kuby, Korei Północnej - wyciągają ten sam scenariusz: jesteśmy głęboko zaniepokojeni prawami człowieka gwałconymi przez rząd tego kraju.

Jednak trudno jest wyczarować twierdzenie, które jest bardziej oczywiste i śmiesznie fałszywe niż to. Stany Zjednoczone nie lubią autokratycznych i represyjnych rządów. Kochają je i to od dziesięcioleci. Instalowanie i wzmacnianie despotycznych reżimów było podstawą polityki zagranicznej USA co najmniej od końca II wojny światowej i takie podejście do dziś jest głównym instrumentem wspierania tego, co uważają za swoje interesy na całym świecie. Stany Zjednoczone od dziesięcioleci zaliczają do swoich najbliższych sojuszników i partnerów najbardziej barbarzyńskich autokratów na świecie i nadal jest to prawdą.

Rzeczywiście, jeśli wszystkie inne rzeczy są równe, jeśli chodzi o kraje o ważnych zasobach lub wartości geostrategicznej, Stany Zjednoczone wolą autokrację od demokracji, ponieważ demokracja jest nieprzewidywalna, a nawet niebezpieczna, szczególnie w wielu miejscach na świecie, w których poziom nastrojów antyamerykańskich wśród ludności jest wysoki (często z powodu ciągłej ingerencji Stanów Zjednoczonych w tych krajach, w tym wspierania ich dyktatorów). Nie ma sposobu, aby racjonalnie myśląca osoba, która zdobyła choćby najmniejszą wiedzę o historii Stanów Zjednoczonych i ich obecnej polityce zagranicznej nadal wierzyła w twierdzenie, że Stany Zjednoczone działają przeciwko innym krajom, ponieważ są wściekłe lub obrażone z powodu naruszeń praw człowieka popełnianych przez te rządy.

To, czego Stany Zjednoczone nienawidzą i będą zwalczać zdecydowanie i brutalnie, to nie dyktatura, ale nieposłuszeństwo. Formuła jest bardzo prosta: każdy rząd, który podporządkuje się amerykańskim dekretom, będzie jego sojusznikiem i partnerem oraz otrzyma jego wsparcie bez względu na to, jak represyjny, barbarzyński lub despotyczny jest dla własnej ludności. I odwrotnie, każdy rząd, który sprzeciwia się dekretom Stanów Zjednoczonych, będzie jego przeciwnikiem i wrogiem, bez względu na to, jak demokratyczny był w dojściu do władzy i rządzeniu.

Podsumowując, łamanie praw człowieka nigdy nie jest powodem, dla którego Stany Zjednoczone działają przeciwko innemu krajowi. Łamanie praw człowieka jest pretekstem, którego używają Stany Zjednoczone - scenariusz propagandowy - do udawania, że ​​ich brutalny odwet na nieposłusznych rządach jest w rzeczywistości szlachetnym wysiłkiem na rzecz ochrony ludzi.

Przykładów, które to potwierdzają, jest zbyt wiele, aby można je było opisać w jednym artykule. Na dowód tego napisano całe książki. W maju dziennikarz Vincent Bevins wydał znakomitą książkę zatytułowaną The Jakarta Method . Jak napisałem w mojej recenzji, której towarzyszy wywiad z autorem:
"Książka przede wszystkim dokumentuje nieopisanie przerażające kampanie masowych mordów i ludobójstwa sponsorowane przez CIA w Indonezji jako narzędzie do zniszczenia nieuporządkowanego ruchu narodów, które nie byłyby lojalne ani Waszyngtonowi, ani Moskwie. Krytycznie rzecz biorąc, Bevins dokumentuje, w jaki sposób mrożący krew w żyłach sukces tej moralnie groteskowej kampanii doprowadził do tego, że ledwo omawiano ją w amerykańskim dyskursie, a następnie służyła jako podstawa i model dla tajnych kampanii ingerencji CIA w wielu innych krajach, od Gwatemali, Chile i Brazylii po Filipiny, Wietnam i Ameryka Środkowa: metoda z Dżakarty".

Kiedy ludzie, którzy chcą wierzyć w zasadniczą dobroć roli Stanów Zjednoczonych w świecie, konfrontują się z tymi faktami, często je odrzucają, twierdząc, że jest to relikt zimnej wojny, zła koniecznego, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się komunizmu. Ale upadek Związku Radzieckiego nawet w minimalnym stopniu nie wyeliminował tej taktyki wspierania i akceptowania najgorszych despotów świata. Pozostaje strategią wyboru stałej, ponadpartyjnej klasy rządzącej Waszyngtonu, znanej jako Wspólnota Polityki Zagranicznej Stanów Zjednoczonych.

I nic nie wyjaśnia tej kwestii bardziej niż długotrwałe i nieustanne wsparcie, jakie Stany Zjednoczone zapewniają reżimowi saudyjskiemu, jednej z najbardziej dzikich i despotycznych tyranii na świecie. Jak teraz demonstruje administracja Bidena, nawet zamordowanie dziennikarza dużej amerykańskiej gazety, który mieszkał w USA, nie może zrujnować, a nawet osłabić ścisłej, lojalnej przyjaźni między rządem USA a monarchią saudyjską, nie mówiąc już o potępieniu brutalnych represji, które Saudyjscy monarchowie od dziesięcioleci narzucają własnej ludności.

Raport służb specjalnych ujawniony przez rząd Stanów Zjednoczonych potwierdził to co wielu już od dawna wiedziało: książę spadkobierca Mohammed bin Salman osobiście i bezpośrednio zatwierdził makabryczne morderstwo w Turcji dziennikarza Washington Post Jamal Khashoggi i późniejsze poćwiartowanie jego zwłok oraz przewiezienie do Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy nadal zaprzeczają temu zarzutowi, niemniej jednak jest to oficjalny i ostateczny wniosek rządu USA.

Ale poza kilkoma trywialnymi i nieistotnymi gestami (sankcjonowanie kilku Saudyjczyków i nałożenie zakazu wizowego na kilkudziesięciu innych) administracja Bidena dała do zrozumienia, że ​​nie zamierza podejmować prawdziwego odwetu. Dzieje się tak, ponieważ, jak powiedział The New York Times , „w Białym Domu pojawił się konsensus, że koszt takiego odwetu, jeśli chodzi o współpracę saudyjską w zakresie zwalczania terroryzmu i konfrontacji z Iranem, byłby po prostu zbyt wysoki”. Urzędnicy Bidena byli również zaniepokojeni, twierdzili, że ukaranie Saudyjczyków popchnie ich w objęcia Chin.

Administracja Bidena nie tylko nie karze w zdecydowany sposób Saudów, ale aktywnie ich chroni. Bez wyjaśnienia Stany Zjednoczone wycofały swój pierwotny raport, który zawierał nazwiska dwudziestu jeden Saudyjczyków, którzy, jak stwierdzał, „uczestniczyli, kierowali lub byli w inny sposób współwinni śmierci Jamala Khashoggiego” i zastąpili go inną wersją raportu, gdzie wymieniono tylko osiemnaście osób - pozornie chroniąc tożsamość trzech saudyjskich agentów, którzy według niego uczestniczyli w przerażającym morderstwie.

Co gorsza, Biały Dom ukrywa nazwiska siedemdziesięciu sześciu saudyjskich agentów, wobec których nakładają zakazy wizowe za udział w zabójstwie Khashoggiego, absurdalnie powołując się na obawy o ich „prywatność” - tak jakby ci, którzy brutalnie mordowali i rozczłonkowali dziennikarza, mają prawo do tego by mieć ukrytą tożsamość.

Co gorsza, Stany Zjednoczone nie nakładają żadnych sankcji na samego bin Salmana, osobę najbardziej odpowiedzialną za śmierć Khashoggiego. Naciskany na odmowę ukarania saudyjskiego przywódcy w niedzielę, sekretarz prasowy Białego Domu Jen Psaki oświadczył - fałszywie - że „nie nakładamy sankcji na przywódców obcych rządów, z którymi mamy stosunki dyplomatyczne, a nawet jeśli nie utrzymujemy stosunków dyplomatycznych ”. Jak szybko zauważył analityk ds.polityki zagranicznej Daniel Larison , jest to rażąco nieprawdziwe: Stany Zjednoczone wcześniej sankcjonowały wielu zagranicznych przywódców, w tym wenezuelskiego Nicolasa Maduro, obecnie objętego wieloma sankcjami osobistymi, podobnie jak Kim Dzong Un z Korei Północnej , Najwyższy Przywódca Iranu Ali Chamenei oraz nieżyjący już przywódca Zimbabwe Robert Mugabe .

Nie można zaprzeczyć, że Biden szybko i radykalnie złamał obietnicę swojej kampanii: „Chciałbym bardzo wyraźnie zaznaczyć, że w rzeczywistości nie zamierzamy im sprzedawać większej ilości broni, w rzeczywistości zamierzalmy zmusić ich do zapłacenia ceny i uczynić z nich pariasów, którymi są ”. Jak zauważyło nawet CNN : „To było dalekie od komentarza z listopada 2019 r., w którym Biden obiecał ukarać wysokich rangą przywódców saudyjskich w sposób, w jaki nie zrobiłby tego były prezydent Donald Trump ”. Nawet wczesnemu ogłoszeniu przez nową administrację, że przestaną pomagać Saudyjczykom w toczącej się wojnie w Jemenie, towarzyszyła obietnica dalszego wyposażania saudyjskiego reżimu w „obronną” broń.

To właśnie w takich przypadkach jak teraz - kiedy propaganda USA staje się tak nie do utrzymania, ponieważ działania rządu tak rażąco odbiegają od własnej mitologii, że sprzeczności nie mogą wymknąć się nawet najbardziej stronniczym i łatwowiernym obywatelom - że urzędnicy Białego Domu są zmuszeni do szczerego wyjaśnienia, w jaki sposób naprawdę myślą i zachowują się. Kiedy widzą, że administracja Bidena chroni jeden z najbardziej nikczemnych reżimów na planecie, nie mają wyboru: nikt nie uwierzy w standardowe fikcje, które zwykle opowiadają, więc muszą bronić swojej prawdziwej mentalności, aby usprawiedliwić swoje zachowanie.

I to jest dokładnie to, co Psaki zrobił w poniedziałek, gdy skonfrontował się z rażącymi rozbieżnościami między ślubami wyborczymi Bidena a ich obecną rzeczywistością rozpieszczania saudyjskich morderczych despotów. Przyznała, że ​​Stany Zjednoczone są gotowe tolerować i wspierać nawet najbardziej barbarzyńskich tyranów. „Są obszary, w których mamy ważne stosunki z Arabią Saudyjską”, a Biden, odmawiając surowego ukarania Saudyjczyków,  "działa w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych”.

Są tacy, którzy uważają, że Stany Zjednoczone powinny być obojętne na praktyki innych rządów w zakresie praw człowieka i powinny po prostu dostosować się i współpracować, a nawet instalować i wspierać wszystkich dyktatorów, którzy są gotowi służyć interesom Stanów Zjednoczonych, niezależnie od tego, jak bardzo są tyrańscy i represyjni. (co składa się na „interesy Stanów Zjednoczonych” i kto zazwyczaj korzysta z ich ochrony, ale to zupełnie odrębna kwestia). W przeszłości wielu otwarcie opowiadało się za tym poglądem. Jeane Kirkpatrick osiągnęła rozgłos w czasie zimnej wojny, kiedy nalegała , aby Stany Zjednoczone wspierały proamerykańskich prawicowych autokratów, ponieważ są oni lepsi od lewicowych. Cała kariera Henry'ego Kissingera jako akademika i urzędnika ds. polityki zagranicznej opierała się na jego „realistycznej” filozofii, która wyraźnie akceptowała despotyczne reżimy, które służyły „interesom Stanów Zjednoczonych” definiowanym przez klasę rządzącą.

Przynajmniej jeśli istnieje tego rodzaju szczerość, można poznać prawdziwy schemat motywów. Ale śmiesznie fałszywa zarozumiałość, że Stany Zjednoczone są motywowane autentyczną i głęboką troską o wolność i prawa człowieka innych na całym świecie i że ten szlachetny sentyment jest tym, co ożywia ich wybory dotyczące tego, kogo atakować, izolować i sankcjonować lub zaprzyjaźnić się, wspierać zbrojnie, jest tak jawnie propagandowy, że jest naprawdę oszałamiającce, że ktokolwiek nadal w to wierzy.

A jednak nie tylko w to wierzą, jest to pogląd dominujący w prasie głównego nurtu. Jest to scenariusz, który nie jest ironicznie wyciągany za każdym razem, gdy Stany Zjednoczone chcą iść na wojnę lub zbombardować nowy kraj i mówi się nam, że nikt nie może się temu sprzeciwić, ponieważ przywódcy będący celem są tak źli i tyrańscy, że Stany Zjednoczone są zmuszone przeciwstawić się takiemu złu.

Obrona bin Salmana przez Bidena nie jest, delikatnie mówiąc, pierwszym post zimnowojennym przykładem hojnego wychwalania, wsparcia i ochrony najgorszych tyranów świata przez Stany Zjednoczone. Prezydent Obama sprzedał Saudyjczykom rekordową ilość broni, a nawet skrócił swoją wizytę w Indiach - największej demokracji na świecie - aby polecieć do Arabii Saudyjskiej wraz z najwyższymi urzędnikami obu partii politycznych, aby złożyć hołd królowi Abdullahowi po jego śmierci. Ujawniono raporty Snowdena z 2014 roku o tym że NSA za czasów Obamy „znacznie rozszerzono współpracę z Saudyjskim Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, jedną z najbardziej represyjnych i odrażających agencji rządowych na świecie”.

Kiedy Hilary Clinton była sekretarzem stanu Obamy, notorycznie opowiadała o swojej bliskiej przyjaźni z brutalnym egipskim despotą wspieranym przez 30 lat przez Stany Zjednoczone: „Naprawdę uważam prezydenta i panią [Hosni] Mubarak za przyjaciół mojej rodziny. Mam więc nadzieję, że będę go często widywać tutaj, w Egipcie i Stanach Zjednoczonych ”. Jak zauważyła Mona Eltahawy w The New York Times : „Pięć amerykańskich administracji, demokratów i republikanów, poparło reżim Mubaraka”.

Zarówno administracja Busha, jak i Obamy podjęły niezwykłe kroki w celu ukrycia tego, co było wiadomo o udziale Arabii Saudyjskiej w ataku z 11 września. Rzeczywiście, wielką ironią wciąż trwającej wojny z terroryzmem jest to, że Stany Zjednoczone zbombardowały w odwecie blisko dziesięć krajów - w tym te, które nie miały żadnego związku z tym atakiem - a mimo to nadal przytulały się coraz bliżej do jedynego kraju, Arabii Saudyjskiej. , które, zdaniem wielu elit DC , znajdowały się najbliżej tego miejsca.

Kiedy prezydent Trump gościł egipskiego dyktatora generała Abdula el-Sisi w Białym Domu w 2017 r.,  następnie zrobił to samo dla autokraty z Bahrajnu (któremu Obama autoryzował sprzedaż broni, gdy brutalnie miażdżył powstanie krajowe), ogromna fala oburzenia wypłynęła z mediów i od różnych analityków polityki zagranicznej, jakby to była jakaś radykalna, ohydna aberracja w stosunku do tradycji Stanów Zjednoczonych, a nie doskonały przykład wieloletniej polityki Stanów Zjednoczonych polegającej na wspieraniu dyktatorów. Jak pisałem podczas wizyty Sisi w Waszyngtonie:

W przypadku Egiptu i Bahrajnu jedynym nowym aspektem postępowania Trumpa jest to, że jest ono bardziej szczere i odkrywcze: zamiast oszukiwać troskę o prawa człowieka podczas zbrojenia i wspierania najgorszych tyranów świata - jak to robili Obama i jego poprzednicy - Trump jest rezygnacja z udawania. Powodem, dla którego tak wielu szefów DC jest tak zdenerwowanych na Trumpa, nie jest to, że nienawidzą jego polityki, ale raczej gardzą jego niezdolnością i / lub niechęcią do upiększania tego, co Stany Zjednoczone robią na świecie.

A wszystko to ma wiele wspólnego z despotycznymi praktykami Stanów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone wprowadziły politykę tortur, porwań, masowej inwigilacji bez nakazu sądowego i bezprocesowych więzień pływających na środku oceanu, w których ludzie pozostają w klatkach przez prawie 20 lat, mimo że nigdy nie zostali oskarżeni o popełnienie przestępstwa. Departament Sprawiedliwości Bidena próbuje obecnie uwięzić Juliana Assange'a za przestępstwo publikowania dokumentów ujawniających poważne zbrodnie wojenne rządu USA i jego sojuszników, i próbuje zrobić to samo z Edwardem Snowdenem. Nie trzeba spoglądać w stronę barbarzyństwa sojuszników USA, aby zobaczyć, jakim propagandowym głupstwem jest twierdzenie, że Stany Zjednoczone trwale sprzeciwiają się autorytaryzmowi na świecie:

A jednak w jakiś sposób nie tylko wielu Amerykanów i większość dziennikarzy korporacyjnych wierzy w tę mitologię, ale są dobrze wyszkoleni w odwracaniu uwagi od nadużyć własnego rządu i jego sojuszników - z którymi mogliby coś zrobić - i zamiast tego obsesyjni na punkcie represji ze strony wrogich USA rządów (których nie mogą  zmienić). To właśnie wyjaśnia obsesję amerykańskich mediów na punkcie potępiania Putina i Maduro, Assada i Iranu, poświęcając znacznie mniej uwagi równym i często bardziej surowym nadużyciom własnego rządu i jego „sojuszników i partnerów”. Nikt nie uchwycił tej dynamiki i motywów, które za nią stoją, lepiej niż Noam Chomsky, zapytany dlaczego poświęca tyle czasu zbrodniom Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników, a nie Rosji, Wenezueli i Iranowi oraz innym przeciwnikom USA:

Moją własną troską jest przede wszystkim terror i przemoc, których dopuszcza się moje własne państwo z dwóch powodów. Po pierwsze, ponieważ jest to największy składnik międzynarodowej przemocy. Ale także z dużo ważniejszego powodu: mianowicie, mogę coś z tym zrobić. Więc nawet jeśli Stany Zjednoczone byłyby odpowiedzialne za 2% przemocy na świecie, a nie za większość, to byłoby to 2%, za które byłbym głównie odpowiedzialny. I to jest prosty osąd etyczny.

Oznacza to, że wartość etyczna działań zależy od ich przewidywanych i przewidywalnych konsekwencji. Bardzo łatwo jest potępić okrucieństwo kogoś innego. Ma to mniej więcej tyle samo wartości etycznej, co potępianie okrucieństw, które miały miejsce w XVIII wieku.

Ale ta propagandowa mitologia, która utrzymuje, że Stany Zjednoczone wspierają tylko demokratów, a nie despotów, jest zbyt cenna, by się jej wyrzec - nawet jeśli, tak jak robi to teraz Biden z Saudyjczykami, rażąca jej fałszywość jest wcierana w ludzkie twarze. Pozostaje kluczowym składnikiem: 

- usprawiedliwić wojny i bombardowania ( jak możesz przeciwstawić się naszemu bombardowaniu Syrii, skoro Asad jest takim potworem lub dlaczego miałbyś sprzeciwiać się naszej wojnie w Libii, biorąc pod uwagę wszystkie złe rzeczy, które robi Kaddafi? ).

- zadowalać ludzi przedłużającym się i niebezpiecznym konfliktem z wybranymi przeciwnikami  (oczywiście to Rosja jest naszym wrogiem: spójrz, co Putin robi dziennikarzom i dysydentom )

- pozwolić obywatelom czuć się dobrze i sprawiedliwie w stosunku do rządu USA ( oczywiście, nie jesteśmy idealni, ale nie wieszamy gejów na dźwigach, jak to robią w Iranie ); i, co najważniejsze, 

- odwracać uwagę Amerykanów od zbrodni ich własnej klasy rządzącej ( jestem zbyt zajęty czytaniem o tym, co robi Nalvany - przez rząd, na który nie mam żadnego wpływu - żeby dbać o nadużycia wolności obywatelskich przez rząd USA i inne rząd, z którym się utożsamiam i wspieram ).

To, co jest w tym wszystkim najbardziej niezwykłe i niepokojące, to nie to, jak niebezpieczne jest to - chociaż jest niebezpieczne - ale to, co ujawnia, jak propagandowe są media Stanów Zjednoczonych. Mogą patrzeć, jak Biden wspiera i chroni Mohammeda bin Salmana w jednej minucie, w następnej wysyła generałowi Sisi ogromne ilości broni i pieniędzy, ogłasza, że ​​jego DOJ będzie nadal ścigał uwięzienie Assange'a, a potem, po zobaczeniu tego wszystkiego, powiedzą, żebyś uwierzył, że musimy iść na wojnę z innym krajem, zbombardować go lub sankcjonować, ponieważ rolą Stanów Zjednoczonych jest ochrona i obrona wolności i praw człowieka na świecie. 

Glenn Greenwald

 
 

Tekst oryginalny
http://www.informationclearinghouse.info/56410.htm

Tłumaczenie automatyczne. Wybór, korekta i redakcja J.R.

 

123 odsłony średnio 5 (1 głos)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Jak Biden chroni despotycznych saudyjskich morderców 
MONACO, 2021.03.08 o 12:56
No cóż Stany Zjednoczone od początków zaistnienia jako państwo było oparte na wymordowaniu w pień rodowitych mieszkańców Indian, czyli ludobójstwie, grabieży i przemocy, niewolnictwie i wyzysku.

Tak więc śmiało można powiedzieć że USA jest oficjalnie
na świecie po zbrodniach ludobójstwa dokonanych przez Niemców numer 1 i żadne wybielanie USA tu nie pomoże.

Zamordowali ponad 500.000 bezbronnych mieszkańców bo cywili w tym dziesiątki tysięcy dzieci w Hiroszymie i w Nagasaki.

Zamordowali kilka milionów Wietnamczyków, w Iraku i w Syrii i mordują po dzień dzisiejszy ludzi okupując Afganistan, Irak i część Syrii. Przyczynili się do zupełnego zrównania z ziemią miast w tych krajach i do śmierci glodowej ludności oraz z braku opieki, pomocy medycznej.

Prawidłowa nazwa tego zbrodniczego państwa to tak naprawdę

United satan of America !!! Czyli usa.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  

© niepodległy.pl 2019-2021   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑